>> >> Czy jako początkujący, zrobi mi różnicę, jeśli zainteresuję się >> >> rozproszonym >> >> Mercurial'em zamiast serwerowym Subversion? Niby jednostkę jako serwer >> >> mam do dyspozycji i nie pytam tutaj 'który z w/w jest lepszy'.
>> > Teraz "na topie" jest svn., ale niedlugo moze to byc, ktorys z >> > rozproszonych sytemow wersji.
> Czasami odnoszę wrażenie że nie wszyscy czytają to co napisali przed > wysłaniem, a ilość przedkładają nad jakość. Obym się mylił.
No, jak pisałem, długie listy pryszczerskich projektów. Przecież to wszystko są projekty Open Source. I owszem, w przypadku takich projektów to ma sens. Nie bardzo widzę sens, żeby firma robiąca komercyjne, zamknięte aplikacje używała rozproszonego VCS. Ba, powiedziałbym wręcz, że widzę sens w tym, aby nie używała rozproszonego.
On 2008-05-01, citizen hubert depesz lubaczewski testified:
> Dnia 30.04.2008 Wojciech Malinowski <vir...@wp.pl> napisał/a: >> Jedyną zaletą jest tworzenie swoich prywatnych commitów, ale w SVN też >> można mieć prywatne gałęzie, a przynajmniej wszystko jest zawsze >> backupowane na centralnym serwerze.
> zaletą jest szybkość. > do zdalnego repozytorium nigdy nie będziesz miał tak szybkiego dostępu > jak do lokalnego.
Może jak się robi edycję grafiki czy coś w ten deseń, to to ma jakiekolwiek znaczenie. W przypadku kodu źródłowego nie ma żadnego. Zmiany będą miały nie więcej niż kilka KB i to przed kompresją. Więc będzie działać szybko, nawet jeśli używasz modemu 14,4kbps ;-P
On 2008-05-01, citizen Radomir 'The Sheep' Dopieralski testified:
> Dziwne sa te uwagi, widze ze kolega raczej rozproszonego systemu nigdy > na serio nie uzywal. Po pierwsze, 3 sekundy robia gigantyczna roznice > w stylu pracy: przestaje to byc jeden commit dziennie, commitujesz > praktycznie kazda spojna zmiane, przy okazji przed commitem oczywiscie > testujesz, wiec duzo drobniejsze zmiany per commit i duzo latwiej Ci > sie potem na przyklad wycofac z czegos.
Branches w SVN to twoim zdaniem do czego służy?
> Druga podstawowa roznica jest to, ze masz dowolna liczbe swoich calkowicie > prywatnych klonow repozytorium, ktorych nikt nigdy nie musi ogladac i na > ktorych mozesz eksperymentowac ile dusza zapragnie bez zadnego wstydu.
Możesz mieć swój prywatny branch.
> Do tego zrobienie nowego to jest mgnienie oka, a nie uzeranie sie > z firmowymi adminami.
Do zrobienia brancha w SVN trzeba firmowego admina?
> Po trzecie, nie ogladasz diffow z kazdego commita i nie zbierasz ich > z roznych maszyn -- nie wiem skad ten pomysl. Rozproszone repozytoria maja > za zwyczaj taki "commit wyzszego stopnia" ktory pozwala na synchronizacje > dwoch repozytoriow -- najczesciej Twojego lokalnego i centralnego, > firmowego. Diffy ogladasz z calego takiego "pusha" lub "pulla", wtedy > maja wiecej sensu (bo widzisz wiekszy kawalek i komentarze do kazdego > commita).
Super. A gdzie jest *centralny* backup tego wszystkiego?
Dnia 28-04-2008 o 15:36:32 Sulsa <su...@dontmail.me> napisał(a):
> 50% tych funkcji, a tu masz odpowiedz dlaczego(pod nia jest dalszy > ciag posta):
>>>> l = [dict, list, map, str, float] >>>> dir(l)
Co wy chcecie? len(dir((dict,list,map,str,float))) to w sumie tylko 27 metod. Pikuś. Sama klasa String w Ruby ma ich 77. A podobna lista, (Array.methods + Hash.methods + String.methods + Numeric.methods + Float.methods).size to 387 metod. Nie wiecie, co to jest dużo. Rozpieścił was Python swym minimalizmem. :-D
> Dla projektów nie-opensource systemy rozproszone nie mają żadnego sensu > chyba, że wprowadza je firma, która "pozwala" zabrać pracę na weekend do > domu
Nie rozumiem jaki byłby sens zabraniać czegoś takiego. W ogłoszeniu napisałem o tym że można pracować częściowo zdalnie - w tym momencie rozproszone repo nabiera ogromnego znaczenia.
> Zabezpieczen nie ma, ale ma roznice owych "3 sekund" (czy ile tam to trwa) > i koniecznosci dostepu do sieci. To jest naprawde gigantyczna roznica z > psychologicznego punktu widzenia -- a to wlasnie takie roznice zmieniaja > styl pracy.
Popieram Radomira w całej rozciągłości - ale zmiana nastawienia to nie jedyna rzecz. Rozproszone repo jest konieczne jeśli pracujemy trochę w domu, trochę w podróży, w pociągu, w samolocie, na uczelni, na wyjeździe. Słowem - tam, gdzie akurat wylądujemy z laptopem. Warto wspomnieć, że nie każdy ma dostęp do sieci w domu i wtedy można robić commita jak przyjdzie na to ochota, a pusha np. na rynku głównym albo w jakimś lokalu, przy browarku :)
Patryk Szymczak wrote: >> Dla projektów nie-opensource systemy rozproszone nie mają żadnego sensu >> chyba, że wprowadza je firma, która "pozwala" zabrać pracę na weekend do >> domu
> Nie rozumiem jaki byłby sens zabraniać czegoś takiego.
W imię braku problemów po wycieku kodu, kradzieży laptopa, itd...
Patryk Szymczak wrote: >> Dla projektów nie-opensource systemy rozproszone nie mają żadnego sensu >> chyba, że wprowadza je firma, która "pozwala" zabrać pracę na weekend do >> domu
> Nie rozumiem jaki byłby sens zabraniać czegoś takiego. W ogłoszeniu > napisałem o tym że można pracować częściowo zdalnie - w tym momencie > rozproszone repo nabiera ogromnego znaczenia.
Zauważ, że napisałem pozwala w cudzysłowie. Nie wszystkim podoba się wymuszanie zabierania pracy do domu.
Jeśli w czasie wolnym odpoczywasz (ładujesz akumulatory) to nie interesują Cię żadne rozproszone systemy kontroli wersji. A na rynek główny, czy na piwo (tak jak napisałeś w innym poście) zabierasz kobietę, a nie laptopa z projektem, nad którym pracujesz.
Bart Ogryczak wrote: >>> Rozproszone mają sens tylko dla pryszczerskich projektów.
>> Takich jak jądro Linuksa, Netbeans czy sunowska Java? :)
> Dokładnie.
AeLizm. Jak JVM Suna jest pryszczerskim projektem, to wszystko poza sterowaniem Boeingiem 777, elektorwnią atomową czy systemem antyrakietowym jest pryszczerskim projektem.
Rozproszone mają po prostu sens dla projektów developowanych "rozproszenie" co nie ma nic do pryszczerstwa. Ale tam gdzie chodzi się do pracy i commituje na serwer stąjący w tym samym budynku, zysku nie ma żadnego, a straty są istotne (nadużywanie branchów i wynikające z tego zdarzające się od czasu do czasu błędy merdżowania, utrata istotnych danych bo pudełko pod biurkiem zdechło, itp).
pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang