Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Tak bardzo chciałbym się obudzić...

0 views
Skip to first unread message

cooler

unread,
Jun 12, 2004, 4:25:59 AM6/12/04
to
..jechałem autobusem, wracałem od Niej. Przysnąłem w połowie drogi. Gdy
wstałem... poczułem przez moment wielką ulgę. Mylnie stwierdziłem, że
wszystkie wydarzenia jakie miały miejsce, były tylko snem.

Takie wielkie cierpienie. Każda sekunda, każda myśl, cały świat. Byłem
najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. Było nam jak w 7 niebie. Nasz związek
był na odległość. Tak trudno, ale dawaliśmy sobie radę. Płakaliśmy, śmialiśmy
się... tęskniliśmy.

Po 1,5 roku - na 1 tydzień, na gg rozmowa ucichła, i ani razu nie usłyszałem
kocham, tęsknie. Po tym własnie tygodniu spotkaliśmy się. Zaczeliśmy
rozmawiać.

"Nie czuję już do Ciebie tego, co czułam wcześniej". To już jest koniec.
Próbowałem ratować związek. Zaproponowałem, żebyśmy się spotkali, pobyli ze
sobą kilka chwil i dopiero stwierdzili czy to już koniec. Czuję, że mnie nie
kocha. Ale to tak nagle, tak bardzo boli.

cooler;

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

oloix rewolucje

unread,
Jun 12, 2004, 6:35:46 AM6/12/04
to
" cooler" <coo...@WYTNIJ.gazeta.pl> wrote in message
news:caeemm$arv$1...@inews.gazeta.pl...

> ..jechałem autobusem, wracałem od Niej. Przysnąłem w połowie drogi. Gdy
> wstałem... poczułem przez moment wielką ulgę. Mylnie stwierdziłem, że
> wszystkie wydarzenia jakie miały miejsce, były tylko snem.

typowe ;)

> Po 1,5 roku - na 1 tydzień, na gg rozmowa ucichła, i ani razu nie
usłyszałem
> kocham, tęsknie. Po tym własnie tygodniu spotkaliśmy się. Zaczeliśmy
> rozmawiać.

rowniez typowe;)

>
> "Nie czuję już do Ciebie tego, co czułam wcześniej". To już jest koniec.

byla szczera, powinienes sie cieszyc ze nie zwoadzila cie tygodniami albo
miesiacami w ciagu ktorych bylbys niepewny losow waszego zwiazku. pyla
szczera do bolu, ale to wlasnie wyjscie, na dluzsza mete, przyniesie ci
najwiecej korzysci.

> Próbowałem ratować związek. Zaproponowałem, żebyśmy się spotkali, pobyli
ze
> sobą kilka chwil i dopiero stwierdzili czy to już koniec.

bez sensu. to by tylko pogorszylo sytuacje bo ona zmusilaby sie zeby z toba
jechac i musialaby cie znosic przez ten czas. nie odzywaj sie do niej, nie
dawaj znaku zycia. jesli zapali sie w niej iskierka to sie odezwie, widac ze
jest szczera.

> Czuję, że mnie nie
> kocha.

to wlasnie powiedziala, czy nie tak?

> Ale to tak nagle, tak bardzo boli.

zawsze boli. nie twoja wina. musisz to przezyc. teraz pomyslisz sobie ze ten
moj post jest gowno wart bo nie rozwiazal twojego problemu ale prawda jest
taka ze jedynym wybawca z tego rodzaju opresji jest CZAS. ten kolo osiagnal
profesjonalna bieglosc w leczeniu zlamanych serc. ty zas musisz doskonale
nad soba panowac. nie rob nic, poczekaj ze 2 miesiace. jesli teraz zatrujesz
jej dupe to nabierze do ciebie obrzydzenia a jesli nawet przekonasz ja zeby
do ciebie wrocila to przy najmniejszej okazji, najmniejszym twoim bledzie,
znow z toba zerwie, na dobre. warto? nie. wiec czekaj i badz twardy. a
oloix, z szyderczym usmieszkiem na twarzy, ciagle powtarza "co sie odwlecze
to nie uciecze".


--
oloix rewolucje
---------------------- cruel & ruthless - efficient bitch
gg:3423177
tlen: oloix-rewolucje(na)tlen.pl
MSN: oloix(na)hotmail.com
-= www.wielkarzeczpospolita.net =-


Witek

unread,
Jun 12, 2004, 6:52:37 AM6/12/04
to
" cooler" <coo...@WYTNIJ.gazeta.pl> napisal w
news:caeemm$arv$1...@inews.gazeta.pl:

> "Nie czuje juz do Ciebie tego, co czulam wczeôniej". To juz jest
> koniec. Pr˘bowalem ratowac zwińzek. Zaproponowalem, zebyômy sie
> spotkali, pobyli ze sobń kilka chwil i dopiero stwierdzili czy to juz
> koniec. Czuje, ze mnie nie kocha.

Normalnie jakbym slyszal swoja historie - jaka opowiadalem tu miesiac
temu. My na dodatek bylismy po zareczynach - mierzyslismy juz mieszkanie,
i serio myslelismy zeby wkrotce zaczac przyszlosc razem jako maz i zona.

Cooler, nie wiem dlaczego u ciebie tak sie wlasnie stalo, ale glowa do
gory, nie ta... to bedzie nastepna. W pierwszych chwilach tez miala taka
perspektywe jak ty - ze to koniec itp itd... Teraz zupelnie mi przeszlo,
tobie tez przejdzie.

Ze zdobytym doswiadczeniem jakiego ci nikt juz nie zabierze, odwaznie
patrz w przyszlosc i wypatruj nowych, fajniejszych i ladniejszych kobiet.

--
Witek
email: nie-s...@pf.pl (dziala)

biruta

unread,
Jun 12, 2004, 2:57:25 PM6/12/04
to
cooler <coo...@WYTNIJ.gazeta.pl> napisał(a):

> ...jechałem autobusem, wracałem od Niej. Przysnąłem w połowie drogi. Gdy

> wstałem... poczułem przez moment wielką ulgę. Mylnie stwierdziłem, że
> wszystkie wydarzenia jakie miały miejsce, były tylko snem.
>

Zazwyczaj na poczatku tak jest.
Masz wrazenie , ze to wszystko jest jak koszmar z najgorszego filmu.
Pózniej staje sie rutyną...

> Takie wielkie cierpienie. Każda sekunda, każda myśl, cały świat. Byłem
> najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. Było nam jak w 7 niebie. Nasz
związek
> był na odległość. Tak trudno, ale dawaliśmy sobie radę. Płakaliśmy,
śmialiśmy
> się... tęskniliśmy.
>

Zwiazeek na odległosc to zazwyczaj kiepska inwestycja.
Zwiazki na odległosc sa burzliwe i szybko sie koncza.
Taki zwiazek wymaga wytrwałosci, uczuc, miłości...

> Po 1,5 roku - na 1 tydzień, na gg rozmowa ucichła, i ani razu nie
usłyszałem
> kocham, tęsknie. Po tym własnie tygodniu spotkaliśmy się. Zaczeliśmy
> rozmawiać.
>

Rozmowa- ostateczne.


> "Nie czuję już do Ciebie tego, co czułam wcześniej". To już jest koniec.

Przynajmniej była szczera, nie udawała , nie kreciła...
Powiedziala prosto co mysli i czuje.

> Próbowałem ratować związek. Zaproponowałem, żebyśmy się spotkali, pobyli ze
> sobą kilka chwil i dopiero stwierdzili czy to już koniec. Czuję, że mnie
nie
> kocha. Ale to tak nagle, tak bardzo boli.
>

Jesli cie juz nie kocha, to koniec.
Nic nie poradzisz, jedyne co ci zostaje to czekanie na ukojenie.
Moge cie zapewnic ze przestaniesz cierpiec, to tylko kwestia czasu.


> cooler;
>
Powodzenia biruta

red

unread,
Jun 12, 2004, 5:17:20 PM6/12/04
to
biruta napisał(a):

> Taki zwiazek wymaga wytrwałosci, uczuc, miłości...

Moze sie czepiam, ale to tak z rozpedu napisalas?

--
_red ____ _ ____ ____ __ _

biruta

unread,
Jun 13, 2004, 5:36:20 AM6/13/04
to
Red wrote:

> biruta napisał(a):
>> Taki zwiazek wymaga wytrwałosci, uczuc, miłości...

>Moze sie czepiam, ale to tak z rozpedu napisalas?

Czepiasz sie!

>--
>_red ____ _ ____ ____ __ _

Pozdr.biruta

red

unread,
Jun 13, 2004, 6:01:19 AM6/13/04
to
biruta napisał(a):
> Czepiasz sie!

fakk, wiedzialem!
:p

cooler

unread,
Jun 13, 2004, 10:28:01 AM6/13/04
to
Czas, czas... kiedyś chciałem by stanął, by zatrzymał się... A on na przekór
gnał jeszcze szybciej niż zwykle. Teraz błagam go by przyspieszył. A on jakby
głuchy zatrzymuje się, cofa. Wspomnienia są jak więzy, krępują moje ruchy.
Nie mam siły na nic. Moje myśli są chaotyczne. Powiecie, że typowe. Ja ją na
prawdę kochałem/kocham. Ona jest dla ciągle całym światem. A jedyna myśl
która mnie rozchmurza to, to, że wkrótce zadzwoni telefon i znowu będzie tak
jak było kiedyś. Jeśli myślę inaczej... wolę nie myśleć.

Niegdyś powtarzałem innym złamanym sercom, że najważniejsze w życiu jest mieć
pasje. Bo gdy miłość odchodzi, można się niczym koła ratunkowego jej złapać.
Gówno prawda.

Dlaczego teraz w moim przypadku, gdy miłość umarła... wiem jak niezbędna do
życia była moja druga połowa?


Posłuchałem się jednego z was... przestałem się do niej odzywać - od wczoraj
milczę na gg. Bardzo ciężko. 20 lutego 2003 się poznaliśmy. Za tydzień będzie
mi na prawdę ciężko.

ona już nie wróci, prawda?


ł

Witek

unread,
Jun 13, 2004, 11:01:00 AM6/13/04
to
"cooler" <coo...@NOSPAM.gazeta.pl> napisal w
news:caho9h$4j5$1...@inews.gazeta.pl:

> Posluchalem sie jednego z was... przestalem sie do niej odzywac - od
> wczoraj milcze na gg.
I dobrze. Tez mi tak ktos tutaj doradzil. :-)

> Bardzo ciezko. 20 lutego 2003 sie poznaliômy. Za tydzien bedzie mi na
> prawde ciezko.
Ech... Moja zerwala ze mna dokladnie 2 lata po tym jak sie poznalismy na
pewnej konferencji. Przyznam ze moje mysli uciekaly do tego momentu kiedy
zobaczylem ja wtedy po raz pierwszy. Jak mi sie spodobala, jak zaprosilem
ja na wspolny wieczorny spacer po miescie, jak nam sie dobrze rozmawialo
w hotelowym holu do prawie poranka... I wiesz co... przy najblizszej
okazji (czyli jak znow mi sie jakas dziewczyna spodoba) postapie tak
samo, odwaznie podejme kroki by ja blizej poznac.

Chwile ci to zajmie by na nowo patrzec na swiat kobiet "okiem
poszukiwacza". Ale nabyte doswiadczenie z tej relacji jaka sie tobie
wlasnie zakonczyla zaprocentuje. Ja przez te dwa lata sie duzo nauczylem
o kobietach i o sobie. A ty? Zobacz na to z tej perspektywy.

> ona juz nie wroci, prawda?
Jesli mam mowic o sobie, czy tez swojej bylej - to nie wiem. Ale
zostawiam jej otwarta furtke, tylko ze teraz ona jest juz jedna z wielu
dziewczyn - a nie TA jedyna.

Wiesz, jak tak czytam to co piszesz, to widze siebie sprzed miesiaca.
Naprawde wtedy nie myslalem ze bede pisal to, co teraz tu wypisuje - ale
naprawde bol minie, przestaniesz o niej myslec... i poznasz kolejna
dziewczyne (ja jeszcze nie poznalem, ale sie juz rozgladam).

Glowa do gory! :-)

0 new messages