przewidywany kataklizm nie zdarzyl sie, wiec wszystko co napisane bylo wczesniej (patrz watek "zlot w krakowie") jest aktualne: dzis od 18:00 "u louisa"! :-)
> przewidywany kataklizm nie zdarzyl sie, wiec wszystko co napisane > bylo wczesniej (patrz watek "zlot w krakowie") jest aktualne: dzis > od 18:00 "u louisa"! :-)
Hej,
nie wiem, czy mi sie knajpki nie popieprzyly, ale na 80% u Louisa ma byc kolo 20 dzis koncert, wstep platny afair siakies 20 zeta chyba ze sie powolasz na znajomosci (ale tyle osob to chyba nie przejdzie ;).
...i zlot się odbył bez problemów. A ponieważ nie zauważyłem żadnego sprawozdania...
Na miejscu pojawiłem się jakieś pół godziny po czasie, zastając przy barze Kyo rozmawiającego z Fatą i Miszczura podrywającego sympatyczną barmankę. Znaleźliśmy nasz niewielki stolik, do którego trzeba było dostawiać coraz to nowe meble podkradane z różnych zakątków sali w miarę przybywania ludzi. Po chwili pojawili się więc Beiru z małżonką (Iwoną), niejaki Mateusz, deklarujący się jako czytelnik grupy, oraz Gandalf. Zaraz jednak wyszli na poszukiwanie jedzenia, poszerzając skład o mnie i jedną z butelek Frugo otrzymanych przez Gandalfa. Posiłek o wdzięcznej nazwie "shoarma" urozmaiciło drobne nieporozumienie na tle komunikacyjnym między kelnerem a nami.
Po powrocie nasze krzesła były zajęte, po czym poznaliśmy, że pojawił się ktoś jeszcze - były to Reszka wraz z przylepką o imieniu, jeśli mnie pamięć przerażająco nie zawodzi, Ewa. W takim składzie już pozostaliśmy, przejmując w miarę rozwoju imprezy drugą salę, parkiet oraz kontrolę nad muzyką.
Co było dalej, musi opisać już niestety ktoś inny - z dalszego ciągu już nic a nic nie pamiętam. ;)
Według obietnicy Beiru, wszelkie kompromitujące zdjęcia powinny być w niedługim czasie dostępne dla posiadaczy kont na stronie grupy.
whiteleaf <whitel...@without.this.op.pl> wrote: > Co było dalej, musi opisać już niestety ktoś inny - z dalszego ciągu już nic > a nic nie pamiętam. ;)
Chlejusy ;)))
-- Adam Wysocki * www.gophi.net * alt.pl.comp.os.hacking: www.apcoh.org GG 1234 * GSM +48888456927 * go...@linux.net.pl * go...@gadu-gadu.pl Chyba mam prawo jako pierwsza zatwierdzić twoją kobietę? (C) meganka
> A poza tym się nie spiłem, tylko mnie dzieś wyciągli... ;)
Tak się zawsze mówi :)))
-- Adam Wysocki * www.gophi.net * alt.pl.comp.os.hacking: www.apcoh.org GG 1234 * GSM +48888456927 * go...@linux.net.pl * go...@gadu-gadu.pl niedawno wróciłam z imprezy i przytomnieję sobie w pracy (C) meganka
Fajnie, ze zlocik sie udal :) Ja przezylam traumatyczno-pozytywne chwile, ktore to nie pozwolily mi na pojawienie sie w Waszym gronie, ale to bylo przedostatni raz ;-) Dzieki Gandalfie za smsmana :)
Beiru wrote: > Tą część przespałem, ale wiem że sale zdominowały tańczące pary > appmowiczów i nie tylko.
Góralskie hołubce w wykonaniu Gandalfa i Mateusza były boskie! (Djatri żałuj kobieto, mówię Ci...) Szkoda tylko, że nie mogłam zostać dłużej; ale cóż - Pan i Władca wzywał ;))))))) (mi się zaraz oberwie...)
> około 3 nad ranem impra sie skończyła.
A Ewka bidna tam ponoć do czwartej siedziała.... Na drugi dzień i tak stwierdziła, że dawno się tak cudnie nie bawiła...Dzięki za opiekę :) (szczególnie ciepłe pozdrowienia dla Iwony, która jest świetna babka; Beiru jak mogłeś ją tak długo w ukryciu trzymać? ;)
> A fotki ? pojawią się, jak tylko opanuje wierzgający ostatnio serwer > ;) dam info.
whiteleaf wrote: > Posiłek o > wdzięcznej nazwie "shoarma" urozmaiciło drobne nieporozumienie na tle > komunikacyjnym między kelnerem > a nami.
Jasne, jasne, "nieporozumienie komunikacyjne" ;-> Te warszawskie szpanery zaczęły z kelnerem in inglisz (wyłącznie) i się lekko skonfundowany ponoć bidulek poczuł ;)))
> Co było dalej, musi opisać już niestety ktoś inny - z dalszego ciągu > już nic a nic nie pamiętam. ;)
Nic a nic? ;o)
> Według obietnicy Beiru, wszelkie kompromitujące zdjęcia powinny być > w niedługim czasie dostępne dla posiadaczy kont na stronie grupy.
No właśnie...z tymi kompromitującymi niech nie przesadza...Ostatnio pracuję nad wizerunkiem poważnej i statecznej reszki...
Ano :) Zaprzaszamy na kolejne i tym razem żadnych wymówek słyszeć nie chcemy ;)
> Ja przezylam traumatyczno-pozytywne > chwile, ktore to nie pozwolily mi na pojawienie sie w Waszym gronie,
He he he, chłopaki gdzieś wyczytały, że na Kazimierzu (w Alchemii??) odbywa się rockowy koncert, w którym gra kobieta-basistka, i chciały tam dzwonić żeby Cię ściągnąć; okazało się jednak, że nikt nie wie jak masz na drugie na imię, a pierwsze im się nie zgadzało ;))
> Te warszawskie szpanery > zaczęły z kelnerem in inglisz (wyłącznie)
A bo nam podał taką kartę właśnie... :P
> Nic a nic? ;o)
Ze zlotu? Nic. No może jeszcze to, że Kyo wcześnie zniknął, jakoś dziwnie się przy tym tłumacząc, ale za to postawił mi wcześniej obiecane ponad rok temu piwo. :]
> No właśnie...z tymi kompromitującymi niech nie przesadza...Ostatnio pracuję > nad wizerunkiem poważnej i statecznej reszki...
Ta... Tak pracujesz, że nie masz już czasu pisać? ;)
whiteleaf wrote: > Kyo wcześnie zniknął, jakoś > dziwnie się przy tym tłumacząc, ale za to postawił mi wcześniej > obiecane ponad rok temu piwo. :]
A propos stawiania Kojotowi napojów alkoholowych...hmm...taa...Kojoteczku na razie na flaszkę wina mnie nie stać, ale za to przyjdę z rozkoszą (i miszczurem chyba) na Twój występ ;o)
>> No właśnie...z tymi kompromitującymi niech nie przesadza...Ostatnio >> pracuję nad wizerunkiem poważnej i statecznej reszki...
> Ta... Tak pracujesz, że nie masz już czasu pisać? ;)
W pracy nie bardzo mam faktycznie...A dziś urlop nadprogramowy :)
> Ano :) Zaprzaszamy na kolejne i tym razem żadnych wymówek słyszeć > nie chcemy ;)
Dobrze juz, dobrze.. :) Sama nie chcialabym tego przegapic.
>> Ja przezylam traumatyczno-pozytywne chwile, ktore to nie >> pozwolily mi na pojawienie sie w Waszym gronie,
> He he he, chłopaki gdzieś wyczytały, że na Kazimierzu (w > Alchemii??) odbywa się rockowy koncert, w którym gra > kobieta-basistka,
E to chyba nie my ;) Wtedy gralam z kapelka raczej jazzowo/swingowa :)
> i chciały tam dzwonić żeby Cię ściągnąć; okazało > się jednak, że nikt nie wie jak masz na drugie na imię,
Agnieszka Anna Aleksandra :-)
> a pierwsze > im się nie zgadzało ;))
A to ciekawe! :) Wiesz, malo kto zna moje prawdziwe imie, nie zebym ukrywala, ale jakos w "swiatku muzycznym" ludzie z upodobaniem nadaja mi pseudonimy lub nowe imiona ;-) (ostatnio - Ines ;D ).