Jak ja się nieodmiennie wk..wiam za każdym razem, gdy to słyszę!
ab.
PS. Ładniejsza modlitwa? Prawda?
To moje..... całkiem moje tłumaczenie z hieroglifów z grobowca Hatszepsut!
Trochę się zna hieroglify! :)
A tam. Za wrażliwy jesteś.
Jak byś miał matkę która daje na msze za Twoje nawrócenie i przypomina
ci ciągle, że się modli za Ciebie i współmałżonka w intencji odbycia
ślubu kościelnego to byś się takimi drobiazgami nie wkurzał :-)
--
Maddy
> Jak byś miał matkę która daje na msze za Twoje nawrócenie i przypomina
> ci ciągle, że się modli za Ciebie i współmałżonka w intencji odbycia
> ślubu kościelnego to byś się takimi drobiazgami nie wkurzał :-)
Strasznie mało o mnie wiesz.
to dlatego, ze twoj nick nie konczy sie na 'a' :)
--
Take Up Thy Stethoscope And Walk
A muszę?????
Maddy
--
*** Stosujesz sie do powyższych teorii na własną odpowiedzialność ***
Magdalena "Maddy" Wołoszyk
JID ma...@esi.com.pl
GG: 5303813
Wypadałoby przynajmniej znać płeć osoby, na której post odpowiadasz :)
A msze za nawrócenie i ślub kościelny to pikuś.
Teraz przerabiam składanie 3 letniemu dziecku rączek
z poleceniem "módl się aniołku za mamusię i tatusia,
żeby im pan Jezus dał rozum".
A muszę?????
Masz nicka z małej litery, co sugeruje raczej jakąś nazwę techniczną
albo zniekształcenie słowa "root", dość popularne w niektórych środowiskach.
Sameś sobie winno.
--
Maddy
Tu taka tragedia opisana a Ty się nicka czepiasz.
--
"A man without god is like a fish without a bicycle."
Jak ktoś się mnie czepia że mu w gatki nie zajrzałam przed napisaniem
posta? Pewnie!
[...]
> Tu taka tragedia opisana a Ty się nicka czepiasz.
Ty byś nie zareagował?
Tragedią z całą pewnoscia nie mozna tego nazwac, ale mnie
by taka sytuacja, jak opisana wyżej, wkurzała.
I stąd unikalbym jej tak samo, jak unikalbym dopuszczenia do
kontaktów miedzy moim dzieckiem a czarownikami woo-doo.
Pozdr
Jorg
Spieprzaj babciu?
> Tragedią z całą pewnoscia nie mozna tego nazwac, ale mnie
> by taka sytuacja, jak opisana wyżej, wkurzała.
> I stąd unikalbym jej tak samo, jak unikalbym dopuszczenia do
> kontaktów miedzy moim dzieckiem a czarownikami woo-doo.
Można wyjechać daleko od babć i dzidków albo przywyknąć i robić swoje.
>> Ty byś nie zareagował?
>
> Spieprzaj babciu?
Daj spokoj.
Agresją w głupotę precyzyjnie nie przycelujesz.
>> Tragedią z całą pewnoscia nie mozna tego nazwac, ale mnie
>> by taka sytuacja, jak opisana wyżej, wkurzała.
>> I stąd unikalbym jej tak samo, jak unikalbym dopuszczenia do
>> kontaktów miedzy moim dzieckiem a czarownikami woo-doo.
>
>
> Można wyjechać daleko od babć i dzidków albo przywyknąć i robić swoje.
Nie.
Mozna pokazac, ze ma sie swoje zdanie, ktore akurat w temacie wychowywania
swojego dziecka, t r z e b a respektowac.
Pozdr
Jorg
To może spowodować podwojenie babcinych wysiłków. Lepiej robić swoje, co
sprowadza się do wychowywania swojego dziecka właśnie.
[...]
>> Mozna pokazac, ze ma sie swoje zdanie, ktore akurat w temacie
>> wychowywania
>> swojego dziecka, t r z e b a respektowac.
>
> To może spowodować podwojenie babcinych wysiłków.
Wtedy krotka piłka.
Albo babcia odpusci, albo /na porzykład/ co wieczor bedzie
musiala znosic spiewany koran z sasiedniego pokoju.
A jak nie pomoze, to mozna zintensyfikowac wysilki i odpowiednio
ubogacić babcine doznania audio-wizualne.
Wszystko w granicach prawa, rzecz jasna :o)
> Lepiej robić swoje, co sprowadza się do wychowywania
> swojego dziecka właśnie.
To nie przypadkiem podwojny standard w kwestii moralnosci?
Jestem pewny, ze nie tego chcialbym uczyc swojego dzieciaka.
Babcia uczestniczy we wspolwychowywaniu
dziecka w granicach akceptowanych przez rodzica/ow/
i dobrze byłoby, aby to jak najszybciej przyswoiła.
Wychowawcą/mi/ w domu jest/są/ rodzic/e/, nie babcia.
Pozdr
Jorg
Ja nieodmiennie kwituję to słowem "pedał". :>
Pioter
Chcialbys zreformowac myslenie babci? Predzej doczekasz sie reformy
finansów. Jeśli babcia jest stara dewotka, to raczej nic tego nie zmieni -
tak, czy inaczej bedzie robic swoje. Dziecko obserwuje i wyciaga wnioski -
jesli widzi, ze ojciec nie zmusza go do klepania paciorka i chodzenia do
kosciola oraz sam tego nie robi, to w przyszlosci zapewne jakos to
zaowocuje.
[...]
>> Babcia uczestniczy we wspolwychowywaniu
>> dziecka w granicach akceptowanych przez rodzica/ow/
>> i dobrze byłoby, aby to jak najszybciej przyswoiła.
>> Wychowawcą/mi/ w domu jest/są/ rodzic/e/, nie babcia.
>
> Chcialbys zreformowac myslenie babci?
Właśnie
> Predzej doczekasz sie reformy finansów. Jeśli babcia jest stara dewotka,
> to raczej nic tego nie zmieni - tak, czy inaczej bedzie robic swoje.
Wtedy pójdę na noże.
Stawka jest wysoka.
> Dziecko obserwuje i wyciaga wnioski - jesli widzi, ze ojciec nie zmusza go
> do klepania paciorka i chodzenia do kosciola oraz sam tego nie robi, to w
> przyszlosci zapewne jakos to zaowocuje.
Bierny opór nie jest wyjściem, wg mnie.
Pozdr
Jorg
Powodzenia na nowej drodze zycia.
>> Predzej doczekasz sie reformy finansów. Jeśli babcia jest stara dewotka,
>> to raczej nic tego nie zmieni - tak, czy inaczej bedzie robic swoje.
>
> Wtedy pójdę na noże.
> Stawka jest wysoka.
Ktos tu pisal o agresji - ale pewnie mi sie przewidzialo.
>> Dziecko obserwuje i wyciaga wnioski - jesli widzi, ze ojciec nie zmusza
>> go do klepania paciorka i chodzenia do kosciola oraz sam tego nie robi,
>> to w przyszlosci zapewne jakos to zaowocuje.
>
> Bierny opór nie jest wyjściem, wg mnie.
Taki jeden anorektyk z plamka na czole był dosyć skuteczny.
>>> Chcialbys zreformowac myslenie babci?
>>
>> Właśnie
>
> Powodzenia na nowej drodze zycia.
Myślisz, że babcia nie zrozumie prostego przekazu?
>>> Predzej doczekasz sie reformy finansów. Jeśli babcia jest stara dewotka,
>>> to raczej nic tego nie zmieni - tak, czy inaczej bedzie robic swoje.
>>
>> Wtedy pójdę na noże.
>> Stawka jest wysoka.
>
>
> Ktos tu pisal o agresji - ale pewnie mi sie przewidzialo.
Czyli co do tego, ze stawka jest wysoka, zgadzamy się?
Pisałem również o oporze, akceptowalnym z punktu widzenia obowiązującego
prawa.
Tylko przypominam. :o)
>>> Dziecko obserwuje i wyciaga wnioski - jesli widzi, ze ojciec nie zmusza
>>> go do klepania paciorka i chodzenia do kosciola oraz sam tego nie robi,
>>> to w przyszlosci zapewne jakos to zaowocuje.
>>
>> Bierny opór nie jest wyjściem, wg mnie.
>
> Taki jeden anorektyk z plamka na czole był dosyć skuteczny.
Zdecydowanie za dużo się modlił.
No i summa summarum, źle skończył.
Podobnie jak inny pacyfista, ktory /podobno/ miał pełną gębę
sloganów, jak inni mają żyć, chociaż sam długo nie pożył.
Pacyfizm jako narzędzie oporu, to droga donikąd.
Pozdr
Jorg
> My¶lisz, ¿e babcia nie zrozumie prostego przekazu?
Zależy jakie rozumienie masz na myśli. Rozumienie przekazu werbalnego,
czy postawy światopoglądowej? To pierwsze pewnie zrozumie, na drugie
bym nie liczył.
>
> Czyli co do tego, ze stawka jest wysoka, zgadzamy siê?
> Pisa³em równie¿ o oporze, akceptowalnym z punktu widzenia obowi±zuj±cego
> prawa.
> Tylko przypominam. :o)
> Zdecydowanie za du¿o siê modli³.
> No i summa summarum, ¼le skoñczy³.
> Podobnie jak inny pacyfista, ktory /podobno/ mia³ pe³n± gêbê
> sloganów, jak inni maj± ¿yæ, chocia¿ sam d³ugo nie po¿y³.
> Pacyfizm jako narzêdzie oporu, to droga donik±d.
>
Ja nie jestem pacyfistą - jednak uważam spięcia w rodzinie za zbędne.
Po za tym, ja nie mam takich problemów - jeśli ktoś je ma, to
rozwiązuje je wedle własnego uznania.
> Zależy jakie rozumienie masz na myśli. Rozumienie przekazu werbalnego, czy
> postawy światopoglądowej? To pierwsze pewnie zrozumie, na drugie bym nie
> liczył.
Z babci strony wystarczy mi akceptacja prostego faktu,
że wychowywanie dziecka - na dodatek w sposób,
w jaki mi /jako ojcu/ nie odpowiada - to nie jej broszka.
Chyba nie wymagam za wiele? /Prostszego przekazu juz byc nie moze./
Ale absolutnie nie dążyłbym do konfrontacji światopoglądów;
z doświadczenia (w kontaktach z katolikami) wiem, że zdaje
sie to psu na budę, to raz. Rasowy katolik (1) po prostu chce być
bezwolnym baranem zależnym od swoich guru, na dodatek dążąc
przy tym do tego, (2) aby taką postawą pozarazać jak najwięcej
osób ze swojego otoczenia /vide babcia z przykładu/.
Na pierwsze nie ma lekarstwa, drugiemu mogę skutecznie
dać odpór powołując się na moje prawa.
Jak?
Narzędzi jest sporo :o)
A dwa, umykałaby i ulegała rozwodniu kwestia
podstawowa, jaką jest właśnie moje _prawo_ do wychowywania
dziecka w sposób, w jaki uznaję za konieczny.
A póki co, przyświeca mi cel, aby moj dzieciak nigdy nie stal
się życiową cipą i trzymanie go z dala od gównianego katolicyzmu,
to dobry ku temu początek.
[...]
>> Pacyfizm jako narzedzie oporu, to droga donikad.
>>
>
> Ja nie jestem pacyfistą - jednak uważam spięcia w rodzinie za zbędne.
Ja też, ale na głowę nie dałbym sobie wchodzić.
> Po za tym, ja nie mam takich problemów - jeśli ktoś je ma, to rozwiązuje
> je wedle własnego uznania.
Czego w tym miejscu Rut życzę...
Pozdr
Jorg
Totalnie wali mi się kodowanie. Mam gdzieś jakąś japońską książkę -
Twoje posty wyglądają podobnie - moje, te które pisałem w pracy na
oldtłuku, też.
--
"Całowanie w rękę nagiej kobiety jest stratą czasu."
Sprawdzilem na wszeliki wypadek u siebie - wszystko wydaje sie byc dobrze...
Pozdr
Jorg
Nasza nie rozumie ani jednego, ani drugiego.
Przynajmniej skutecznie udaje.
Plusem jest fakt, że kiedy ja jej spokojnie mówię,
czego sobie nie życzę, ona najpierw robi głupią minę i pyta
"a co w tym złego", a potem zaczyna się unosić, a wreszcie
drze się na nas używając czasem słów niecenzuralnych.
Kiedy skończy występ (a zawsze robi to przy dziecku),
syn sam nie chce z nią przebywać, bo się boi.
Po jakimś czasie zapomina o zdarzeniu i historia się powtarza.
Cała ta sytuacja kosztuje nas mnóstwo nerwów, ale paradoksalnie właśnie
dzięki babci dewotce jest szansa na obrzydzenie dziecku religii.
[...]
> Plusem jest fakt, że kiedy ja jej spokojnie mówię,
> czego sobie nie życzę, ona najpierw robi głupią minę i pyta
> "a co w tym złego", a potem zaczyna się unosić [...]
Tylko powiedz, a wystawię Tobie śpiewany koran (3 GB) na serwerze ftp :o)
Przetestowane - da sie to wytrzymac z 5-10 minut, potem nawet ja wysiadam
:o)
> Cała ta sytuacja kosztuje nas mnóstwo nerwów, ale paradoksalnie właśnie
> dzięki babci dewotce jest szansa na obrzydzenie dziecku religii.
Kurcze, chyba rzeczywiscie jestem radykalny w tym względzie.
U mnie nie mialaby zycia za takie numery...
Pozdr
Jorg
"Rodzicu, nie chcesz, żeby dziecko chodziło w jarzmie przez całe życie?
Nie nakładaj mu go!"
> Tylko powiedz, a wystawię Tobie śpiewany koran (3 GB) na serwerze ftp :o)
> Przetestowane - da sie to wytrzymac z 5-10 minut, potem nawet ja wysiadam
> :o)
Może się przydać, bo jakoś ostatnio jej zapowiedziałam,
że jak już mały ma poznawać wszystko, to muzułmańskie modły jak
najbardziej też :)
>> Cała ta sytuacja kosztuje nas mnóstwo nerwów, ale paradoksalnie właśnie
>> dzięki babci dewotce jest szansa na obrzydzenie dziecku religii.
>
> Kurcze, chyba rzeczywiscie jestem radykalny w tym względzie.
> U mnie nie mialaby zycia za takie numery...
Ja się też strasznie rzucałam na początku, tak mnie wykończyła, że
wylądowałam u terapeuty.
Ten mi dopiero wytłumaczył, co mam robić, żeby postawić na swoim i nie
zwariować.
Mąż jest pewnie bardziej Twojego pokroju, on nawet nie próbuje po
dobroci, ani spokojnie. Dlatego zwykle nie mówię mu wszystkiego, żeby mi
nie psuł roboty.
No to na próbę masz 3 kawałki wystawione na http://www.mmj.pl/~aya/
A jak Ci się spodoba, to całość wystawię Ci na ftp
Pozdr
Jorg.
ftp działa?
ab.
> ftp działa?
tylko na życzenie :o)
Pozdr
Jorg
> Zdecydowanie za dużo się modlił.
> No i summa summarum, źle skończył.
> Podobnie jak inny pacyfista, ktory /podobno/ miał pełną gębę
> sloganów, jak inni mają żyć, chociaż sam długo nie pożył.
> Pacyfizm jako narzędzie oporu, to droga donikąd.
modlitwa nie jest elemntem koniecznym pacyfizmu:P
a jakby nie zginal od kuli wspolwyznawcy
--mts
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Modlitwa to, najkrocej mowiac, strata czasu /w kazdym kontekscie/
Nie prowadzi do nikąd i nie jest nikomu do niczego
potrzebna poza, rzecz jasna, waska grupką decydentow
przewodzacych oszolomstwu roznego autoramentu, ktorzy
traktuja ja jak narzedzie.
> a jakby nie zginal od kuli wspolwyznawcy
Tutaj to zadzialal akurat mechanizm, w mysl ktorego jeden
religiant zabija drugiego, bo ten sie nadmiernie "wyroznia
z tlumu". Ale obaj to fantasci - kazdy na swoj sposob .
Pozdr
Jorg
Twoj ojciec cie kocha? tez pedal
Mój ojciec nie żyje, anonimowy śmieciu.
Mój ojciec jest moim ojcem a nie jakimś pół mitycznym ścierwem, anonimowy
śmieciu.
Pioter
ma akwarium, twoja teza obalona
--
The Gnome
> > a jakby nie zginal od kuli wspolwyznawcy
>
> Tutaj to zadzialal akurat mechanizm, w mysl ktorego jeden
> religiant zabija drugiego, bo ten sie nadmiernie "wyroznia
> z tlumu". Ale obaj to fantasci - kazdy na swoj sposob .
tylko gwoli scislosci, bo to nie na temat jakby nie bylo - zamachowiec
tlumaczyl sie ze zabil go za zdrade religii i sprawy panstwowej, nie za
wyroznianie sie z tlumu ;p
--
> Ja nieodmiennie kwituję to słowem "pedał". :>
znaczy sie nie odmieniasz przez przypadki?
>> > a jakby nie zginal od kuli wspolwyznawcy
>>
>> Tutaj to zadzialal akurat mechanizm, w mysl ktorego jeden
>> religiant zabija drugiego, bo ten sie nadmiernie "wyroznia
>> z tlumu". Ale obaj to fantasci - kazdy na swoj sposob .
>
> tylko gwoli scislosci, bo to nie na temat jakby nie bylo - zamachowiec
> tlumaczyl sie ze zabil go za zdrade religii i sprawy panstwowej, nie za
> wyroznianie sie z tlumu ;p
A czym to sie rozni? :o)
Pozdr
Jorg
Jako anonimowi i tak nie robi ci to różnicy, śmieciu.
Pioter
Hę?
Pioter
januszkiewisz ty kupo gowna smieci masz w twojej rodzinie jakbys nie
wiedzial.spadaj i gnojku.
gowno mnie obchodzi czy twoj ojciec zyje.
masz hujowy adres email
Debil. Na szczęście.
Pioter
>
> Użytkownik " morituri":
>
> > tylko gwoli scislosci, bo to nie na temat jakby nie bylo - zamachowiec
> > tlumaczyl sie ze zabil go za zdrade religii i sprawy panstwowej, nie za
> > wyroznianie sie z tlumu ;p
>
> A czym to sie rozni? :o)
mialem wrazenie ze sugerowales ze z zawisci to zrobil :P
>> > tylko gwoli scislosci, bo to nie na temat jakby nie bylo - zamachowiec
>> > tlumaczyl sie ze zabil go za zdrade religii i sprawy panstwowej, nie za
>> > wyroznianie sie z tlumu ;p
>>
>> A czym to sie rozni? :o)
>
> mialem wrazenie ze sugerowales ze z zawisci to zrobil :P
A bo to wiesz, co tam religiantowi pod kopułką się wykluwa?
Jedni są mniej, drudzy więcej, ale wszyscy to fanatycy gotowi
zrobic wszystko "co potrzeba".
Najczęściej w ogóle nie potrzeba, ale fanatyk o tym nie wie.
Tak było i w tym przypadku; zarówno zabójcy jak i zabijanego.
Jeden omamiony wizjami, a drugi jeszcze bardziej :o)
Obaj w równym stopniu, religianccy idioci.
Pozdr
Jorg