Nawet w zlych czasach mozna uslyszec dobra wiadomosc. Okazuje sie ze zgodnie z angielskim powiedzeniem "zobaczyc to uwierzyc" teraz mozemy juz na wlasne oczy ogladnac relatywnie prosty eksperyment ktory nam zademonstruje ze kazdy z nas posiada jednak niesmiertelna dusze. Jesli wiec zniecheca nas juz niedotrzymane obietnice politykow, premie dla bankierow wyplacane im za zrujnowanie ekonomii swiata, bezrobocie, brak nadziei, coraz czarniejsze perspektywy na przyszlosc, zniszczenie natury, zmiany klimatyczne, nieustanne zaprzeczanie sobie przez naukowcow, czy eskalujaca pendemia swinskiej grypy, zawsze mozemy przeprowadzic ow eksperyment i przekonac sie naocznie, ze dusze istnieja a stad ze obecne zycie fizyczne wcale NIE jest tylko krotkim przeblyskiem swiadomosci naszego istnienia z oceanie nicosci.
Ow raczej prosty eksperyment z nadprzyrodzonym zwiekszeniem wagi ciala opisany jest w dosyc niepozornym artykule z nowozelandzkiej gazety. Poniewaz owo zwiekszenie wagi ciala wymaga uprzedniego wyperswadowania duszy co dokladnie dusza ta ma uczynic, ow eksperyment faktycznie udowadnia istnienie duszy. Oryginalnie eksperyment ten wywodzi sie z Japonii, gdzie wypracowany on zostal przez ktoras z tamtejszych szkol "sztuki wojennej" (samurajow?) jako jedno z ich cwiczen w nadawaniu ich cialom nadprzyrodzonych cech. Jest on na tyle prosty, ze (jak ow artykul informuje) w Nowej Zelandii dla rozrywki i dla zabawy realizowany byl on w barach - i to nawet kiedy jego uczestnicy byli juz po jednym czy po kilku kuflach piwa. Bez wiekszego trudu powinien wiec byc mozliwym do zrealizowania przez niemal kazdego czytelnika tego wpisu (lub totaliztycznej strony "soul_proof_pl.htm" z której wpis ten sie wywodzi). Eksperyment ten opisany jest w artykule [1#E7.1] o tytule "A brush with a higher power" (tj. "Otarcie sie o wyzsza moc") ze strony B4 nowozelandzkiej gazety "The Dominion Post", wydanie ze srody (Wednesday), April 15, 2009. Zasada dzialania tego eksperymentu sprowadza sie do przekonania duszy jakiejs osoby, aby dusza ta zwiekszyla wage tej osoby do nadprzyrodzonej wielkosci. Natomiast postronni widzowie sa zapraszani aby podniesc owa osobe dwa razy - raz przed tym zanim dusza tej osoby zwiekszyla jej wage do nadprzyrodzonej wartosci, oraz drugi raz juz po tym jak waga owej osoby ulegla zwiekszeniu przez jej dusze. Jak tez sie okazuje, przed zwiekszeniem wagi postronni widzowie sa w stanie podniesc dana osobe bez wiekszej trudnosci. Jednak po nadprzyrodzonym zwiekszeniu jej wagi, sila tych samych postronnych osob juz NIE wystarcza aby podniesc owa osobe o zwiekszonej wadze. Ta wiec niemoznosc drugiego podniesienia owej osoby juz po tym jak jej dusza zwiekszyla jej wage do nadprzyrodzonej wartosci, jest ilustracyjnym dowodem ze dusza faktycznie istnieje. Jesli czytajacy te slowa przeprowadzi ow eksperyment, wowczas powinien on stanowic jego osobisty dowod na istnienie duszy - jesli oczywiscie jego swiatopoglad pozwala mu zaakceptowac jakikolwiek dowod (tak jak to wyjasnia punkt #B1 strony "soul_proof_pl.htm").
Aby zrealizowac ten eksperyment potrzebnych jest co najmniej trzech uczestnikow. Moze jednak byc ich znacznie wiecej. Jedna z owych osob, nazwijmy ja "podnoszonym", bedzie ta ktora wyperswaduje swojej duszy aby zwiekszyla jej wage. Pozostali uczestnicy, ktorych moze byc dwoje lub wiecej - nazwijmy ich "podnoszacymi", beda tymi ktorzy dwa razy sprobuja podnosic "podnoszonego". Eksperyment wymaga aby "podnoszony" stal pionowo na ziemi, z wyprostowanym cialem, zas obie jego stopy (moga byc w butach) ulozone byly plasko na ziemi. Dlatego wszyscy "podnoszacy" musza delikatnie podnosic "podnoszonego" bez zmiany tej jego pozy. Najlepsza technika podnoszenia w tej pozie, jest jesli "podnoszony" wyprosuje i naprezy obie swoje rece w dol po bokach ciala, zas oboje "podnoszacy" zlapia go za te rece (kazdy "podnoszacy" zlapie za jedna reke) przy przegubie i na przedramieniu, poczym ostroznie i delikatnie uniosa go w gore bez zmieniania jego pozy. Jesli "podnoszacy" sa w miare silni, zas "podnoszony" niezbyt ciezki, przy normalnej wadze ciala takie delikatne podniesienie nie powinno sprawic wiekszej trudnosci.
Sam eksperyment sklada sie z czterech faz. W pierwszej fazie "podnoszony" jest dzwigniety w gore kiedy nadal ma normalna wage. "Podnoszacy" nie powinni wiec miec wowczas zadnych trudnosci z jego podniesieniem. Owo pierwsze dzwigniecie pozwala wszystkim "podnoszacym" zapamietac ile dany "podnoszony" naprawde wazy i jak latwo im przychodzi jego normalne podniesienie. Z kolei owa pamiec pozwoli im pozniej zrozumiec, ze waga "podnoszonego" faktycznie wzrosla w miedzyczasie w nadprzyrodzony sposob. Druga faza to przerwa w podnoszeniu pozwalajaca "podnoszonemu" aby "wyperswadowal" swojej duszy ze ma ona zwiekszyc jego wage. Jak dokonac tego "perswadowania", opisze to w nastepnym paragrafie. Po tym jak dusza "podnoszonego" zostaje przekonana aby nadprzyrodzenie zwiekszyc jego wage, nastepuje trzecia (decydujaca) faza eksperymentu. Jest nia drugie podniesienie. Ci sami "podnoszacy" probuja teraz ponownie podniesc delikatnie w gore "podnoszonego". Jednak odkryja, ze obecnie jest to niemozliwe. Bez wzgledu tez na to ile wysilku i mocy wloza w swoje podnoszenie, "podnoszony" bedzie stal na ziemi nieporuszony. Jego (albo "jej" - jesli "podnoszona" osoba jest kobieta) waga staje sie bowiem nadprzyrodzenie ogromna. Owa niemoznosc ponownego podniesienia w gore osoby ktora tylko chwile wczesniej byla juz podnoszona bez zadnego trudu, jest wlasnie owym eksperymentalnym dowodem na istnienie duszy. Po tym jak wszyscy "podnoszacy" przekonaja sie ze "podnoszonego" NIE daje sie udzwignac do gory (wszakze w poblizu moze byc wiecej niz dwoch chetnych do sprawdzenia wynikow tego eksperymentu), nastepuje ostatnia (czwarta) faza. W tej ostaniej fazie "podnoszony" perswaduje swej duszy, aby przywrocila noralna wage jego ciala (lub "jej" ciala - jesli "podnoszona" byla kobieta).
Wyperswadowanie inteligentnej duszy aby nadprzyrodzenie zwiekszyla wage ciala "podnoszonego", jest najbardziej krytycznym elementem tego eksperymentu. Wszakze inteligentna dusza ma "wlasna opinie" i typowo nie slucha naszych perswazji. Dlatego aby mimo wszystko jej to wyperswadowac, nalezy uzyc tej samej techniki jaka uzywa sie do tzw. "medytacji". Z tego powodu najlepszym kandydatem na "podnoszonego" jest ktos kto ma juz jakies doswiadczenie w "medytowaniu". Jesli brak jest w poblizu takiego kogos, role "podnoszonego" spelnic tez moze kazda inna osoba ktora NIE posiada tzw. "przekornego charakteru", tj. ktora ochotniczo i bez zastrzezen wykona to co jej sie zaleci. Jesli "podnoszony" ma doswiadczenie w tzw. "medytacji", wowczas perswadowania duszy jest w stanie dokonac samemu, po prostu realizujac w swoich myslach owe fazy jakie opisze ponizej. Jesli zas "podnoszonym" jest ktos bez doswiadczenia, wowczas potrzebuje on "nauczyciela" albo "przewodnika" ktory mu bedzie podpowiadal co ma czynic. (Tj. ktory swoimi slowami mu powtorzy zalecenia z poszczegolnych faz opisanych ponizej.) Najlepszym zas takim "nauczycielem" czy "przewodnikiem" jest ktos kto cieszy sie autorytetem i powazaniem ze strony "podnoszonego" (np. u dziewczyn jest ich "chlopak"). Oczywiscie moze nim tez byc jeden z "podnoszacych". Fazy "perswadowania" duszy sa jak nastepuje. Pierwsza jest "odprezenie i koncentracja". W fazie tej "nauczyciel" poleca "podnoszonemu" (albo "podnoszony" sam poleca w myslach swojej duszy) aby dusza ta sie odprezyla i skoncentrowala na tym co jej polecane. Polecenie to wydane powinno byc lagodnym i przyjaznym glosem dowolnymi slowami, przykladowo slowami w rodzaju: "zamknij teraz oczy oraz nakaz myslom aby przestaly zwracac uwage na cokolwiek innego poza tym co bede teraz ci polecal". Druga faza jest "zestalenie i zlanie ciala ze skala pod ziemia". W fazie tej wydane jest nastepujace polecenie wypowiedziane przyjaznym glosem dowolnymi slowami: "Teraz przypomnij sobie ze pod twoimi stopami znajduje sie skala skorupy naszej matki ziemi. Nakaz swemu cialu aby zroslo sie z owa skala pod twoimi stopami. Nakaz mu aby stalo sie przedluzeniem owej skaly oraz jedna z nia czescia. Nakaz mu aby jego waga zlaczyla sie z waga owej skaly rodzimej pod twoimi stopami. Nakaz cialu aby stalo sie tak ciezkie jak owa skala, tak ze nikt z ludzi nie bedzie teraz w stanie go podniesc do gory." Trzecia faza jest przygotowanie ciala do prob podnoszenia. Mozna tego dokonac nastepujacymi slowami: "Teraz inni ludzie beda delikatnie probowali cie podniesc w gore. Naprez swe rece i przygotuj je do tego podnoszenia. W czasie jego trwania nakazuj tez cialu aby utrzymywalo swoje zespolenie ze skala pod twoimi stopami, oraz aby utrzymywalo swoj ogromny ciezar jaki nie pozwoli aby inni ludzie mogli podniesc je do gory." Po wypowiedzeniu tego polecenia, "przewodnik" daje znak ze "podnoszacy" moga przystapic do prob podnoszenia "podnoszonego". Jesli podnoszony skoncentrowal sie do wymaganego stopnia oraz wlozyl w wykonanie polecen wymagana wole i przekonanie, jego podniesienie w gore okaze sie niemozliwe. Trzeba tez pamietac, ze owe proby podnoszenia powinny byc lagodne (tj. bez szarpania i bez sprawiania bolu "podnoszonemu"). Powinny tez byc realizowane sprawnie i relatywnie szybko - bowiem koncentracja "podnoszonego" nie moze trwac wiecznie. Wszakze w eksperymencie tym chodzi tylko o empiryczne przekonanie siebie samego, ze dusza "podnoszonego" faktycznie zwiekszyla jego wage w nadprzyrodzony sposob. Owego zas przekonania sie mozna dokonac szybko, sprawnie, oraz bez nieprzyjemnego szarpania "podnoszonym" jakie zniszczyloby jego koncentracje.
Po tym jak wszyscy "podnoszacy" sprawnie, szybko, oraz delikatnie sprobuja swoich bezkutecznych prob udzwigniecia "podnoszonego", albo ktorys z nich, albo tez "nauczyciel", powinien dac slowny znak ze eksperyment sie skonczyl. Po owym znaku dusza "podnoszonego" zrealizuje przywrocenie normalnej wagi. W tym celu "podnoszony" powinien pomyslec, albo tez uslyszec od swego
...
On Sat, 2 May 2009 19:26:16 -0700 (PDT), janpa...@gmail.com wrote: >Nawet w zlych czasach mozna uslyszec dobra wiadomosc. Okazuje sie ze >zgodnie z angielskim powiedzeniem "zobaczyc to uwierzyc" teraz mozemy >juz na wlasne oczy ogladnac relatywnie prosty eksperyment ktory nam >zademonstruje ze kazdy z nas posiada jednak niesmiertelna dusze. Jesli >wiec zniecheca nas juz niedotrzymane obietnice politykow, premie dla >bankierow wyplacane im za zrujnowanie ekonomii swiata, bezrobocie, >brak nadziei, coraz czarniejsze perspektywy na przyszlosc, zniszczenie >natury, zmiany klimatyczne, nieustanne zaprzeczanie sobie przez >naukowcow, czy eskalujaca pendemia swinskiej grypy, zawsze mozemy >przeprowadzic ow eksperyment i przekonac sie naocznie, ze dusze >istnieja a stad ze obecne zycie fizyczne wcale NIE jest tylko krotkim >przeblyskiem swiadomosci naszego istnienia z oceanie nicosci.
>Ow raczej prosty eksperyment z nadprzyrodzonym zwiekszeniem wagi ciala...
A czy ten eksperyment zwieksza nadprzyrodzenie wage przyrodzenia?... Moze moglby byc ekologicznym substytutem Viagry?...
On May 4, 7:44 am, A.L. <alewa...@aol.com> wrote: ...
> A czy ten eksperyment zwieksza nadprzyrodzenie wage przyrodzenia?... > Moze moglby byc ekologicznym substytutem Viagry?...
> A.L.
Chcialbym dopomoc w Wascinych klopotach, ale, niestety, eksperyment ten jedynie zamienia dana osobe w rodzaj przedluzenia skaly zawartej pod powierzchnia ziemi. Zamiast wiec dzialac jak Wasc sugeruje, raczej "dmucha on na i tak juz zimne" poprzez zamienienie tego kogos w klode drzewna czy w blok kamienny. Nie sadze wiec aby to Wasci pomoglo.
> Wyperswadowanie inteligentnej duszy aby nadprzyrodzenie zwiekszyla > wage ciala "podnoszonego", jest najbardziej krytycznym elementem tego > eksperymentu. Wszakze inteligentna dusza ma "wlasna opinie" i typowo > nie slucha naszych perswazji. Dlatego aby mimo wszystko jej to > wyperswadowac, nalezy uzyc tej samej techniki jaka uzywa sie do tzw. > "medytacji". Z tego powodu najlepszym kandydatem na "podnoszonego" > jest ktos kto ma juz jakies doswiadczenie w "medytowaniu". Jesli brak > jest w poblizu takiego kogos, role "podnoszonego" spelnic tez moze > kazda inna osoba ktora NIE posiada tzw. "przekornego charakteru", tj. > ktora ochotniczo i bez zastrzezen wykona to co jej sie zaleci. Jesli > "podnoszony" ma doswiadczenie w tzw. "medytacji", wowczas > perswadowania duszy jest w stanie dokonac samemu, po prostu realizujac > w swoich myslach owe fazy jakie opisze ponizej.
W tym eksperymencie jest za mało danych, żeby stwierdzać, że "przybywa nam wagi za pomocą duszy". Każde naukowe badanie powinno mieć jakieś poparcie w szczegółowych pomiarach, więc należało by po pierwsze zbadać masę osoby przed i po "medytacji", nie zapomnijmy też o błędach (przypadkowy, systematyczny) pomiarów wynikających z czynników zewnętrznych. Po drugie na jakiej podstawie wysunął się wniosek że to zależy od "duszy", przepraszam bardzo ale każdy naukowiec może zinterpretować ten przyrost masy w sposób dla siebie wygodny, jednak niekoniecznie zgodny z prawdą. Należało by najpierw rozważyć wszystkie znane nam zjawiska, a potem na ich podstawie wysuwać wnioski. Tak więc z przykrością stwierdzam, że ten eksperyment jest mało wiarygodny, należało by szczegółowo się zająć tym problemem. To ma swoje dobre strony, bo jak ktoś ma wyłożone jak na tacy zbadane informacje (pomiary itp.) to drugiej osobie trudniej jest to obalić.
> > Wyperswadowanie inteligentnej duszy aby nadprzyrodzenie zwiekszyla > > wage ciala "podnoszonego", jest najbardziej krytycznym elementem tego > > eksperymentu. Wszakze inteligentna dusza ma "wlasna opinie" i typowo > > nie slucha naszych perswazji. Dlatego aby mimo wszystko jej to > > wyperswadowac, nalezy uzyc tej samej techniki jaka uzywa sie do tzw. > > "medytacji". Z tego powodu najlepszym kandydatem na "podnoszonego" > > jest ktos kto ma juz jakies doswiadczenie w "medytowaniu". Jesli brak > > jest w poblizu takiego kogos, role "podnoszonego" spelnic tez moze > > kazda inna osoba ktora NIE posiada tzw. "przekornego charakteru", tj. > > ktora ochotniczo i bez zastrzezen wykona to co jej sie zaleci. Jesli > > "podnoszony" ma doswiadczenie w tzw. "medytacji", wowczas > > perswadowania duszy jest w stanie dokonac samemu, po prostu realizujac > > w swoich myslach owe fazy jakie opisze ponizej.
> W tym eksperymencie jest za mało danych, żeby stwierdzać, że "przybywa > nam wagi za pomocą duszy". Każde naukowe badanie powinno mieć jakieś > poparcie w szczegółowych pomiarach, więc należało by po pierwsze > zbadać masę osoby przed i po "medytacji", nie zapomnijmy też o błędach > (przypadkowy, systematyczny) pomiarów wynikających z czynników > zewnętrznych. Po drugie na jakiej podstawie wysunął się wniosek że to > zależy od "duszy", przepraszam bardzo ale każdy naukowiec może > zinterpretować ten przyrost masy w sposób dla siebie wygodny, jednak > niekoniecznie zgodny z prawdą. Należało by najpierw rozważyć wszystkie > znane nam zjawiska, a potem na ich podstawie wysuwać wnioski. Tak więc > z przykrością stwierdzam, że ten eksperyment jest mało wiarygodny, > należało by szczegółowo się zająć tym problemem. To ma swoje dobre > strony, bo jak ktoś ma wyłożone jak na tacy zbadane informacje > (pomiary itp.) to drugiej osobie trudniej jest to obalić.
Proponuje wiec opracowac eksperyment ktory dostarczy Panu wymaganych danych. Czekam na opisy Panskiej propozycji takiego eksperymentu.
> > > Wyperswadowanie inteligentnej duszy aby nadprzyrodzenie zwiekszyla > > > wage ciala "podnoszonego", jest najbardziej krytycznym elementem tego > > > eksperymentu. Wszakze inteligentna dusza ma "wlasna opinie" i typowo > > > nie slucha naszych perswazji. Dlatego aby mimo wszystko jej to > > > wyperswadowac, nalezy uzyc tej samej techniki jaka uzywa sie do tzw. > > > "medytacji". Z tego powodu najlepszym kandydatem na "podnoszonego" > > > jest ktos kto ma juz jakies doswiadczenie w "medytowaniu". Jesli brak > > > jest w poblizu takiego kogos, role "podnoszonego" spelnic tez moze > > > kazda inna osoba ktora NIE posiada tzw. "przekornego charakteru", tj. > > > ktora ochotniczo i bez zastrzezen wykona to co jej sie zaleci. Jesli > > > "podnoszony" ma doswiadczenie w tzw. "medytacji", wowczas > > > perswadowania duszy jest w stanie dokonac samemu, po prostu realizujac > > > w swoich myslach owe fazy jakie opisze ponizej.
> > W tym eksperymencie jest za mało danych, żeby stwierdzać, że "przybywa > > nam wagi za pomocą duszy". Każde naukowe badanie powinno mieć jakieś > > poparcie w szczegółowych pomiarach, więc należało by po pierwsze > > zbadać masę osoby przed i po "medytacji", nie zapomnijmy też o błędach > > (przypadkowy, systematyczny) pomiarów wynikających z czynników > > zewnętrznych. Po drugie na jakiej podstawie wysunął się wniosek że to > > zależy od "duszy", przepraszam bardzo ale każdy naukowiec może > > zinterpretować ten przyrost masy w sposób dla siebie wygodny, jednak > > niekoniecznie zgodny z prawdą. Należało by najpierw rozważyć wszystkie > > znane nam zjawiska, a potem na ich podstawie wysuwać wnioski. Tak więc > > z przykrością stwierdzam, że ten eksperyment jest mało wiarygodny, > > należało by szczegółowo się zająć tym problemem. To ma swoje dobre > > strony, bo jak ktoś ma wyłożone jak na tacy zbadane informacje > > (pomiary itp.) to drugiej osobie trudniej jest to obalić.
> Proponuje wiec opracowac eksperyment ktory dostarczy Panu wymaganych > danych. > Czekam na opisy Panskiej propozycji takiego eksperymentu.
> Z totaliztycznym salutem, > Jan Pajak
Kwestia tego jaki mam osiągnąć, rezultat i wnioski, bowiem nie można oficjalnie "zmierzyć duszy", chyba że chodzi tu o zmianę aury lub temu podobne, nie dysponuje niestety urządzeniami do fotografowania aury.
> > Proponuje wiec opracowac eksperyment ktory dostarczy Panu wymaganych > > danych. Czekam na opisy Panskiej propozycji takiego eksperymentu.
> > Z totaliztycznym salutem, > > Jan Pajak
> Kwestia tego jaki mam osiągnąć, rezultat i wnioski, bowiem nie można > oficjalnie "zmierzyć duszy", chyba że chodzi tu o zmianę aury lub temu > podobne, nie dysponuje niestety urządzeniami do fotografowania aury.- Hide quoted text -
... Tak to zawsze jest z nowymi odkryciami. Jak tylko cos wykracza poza przypadki opisane w znanych podrecznikach, kazdy wycofuje sie "rakiem" z udzialu. To dlatego wiekszosc dyskutantow jest jedynie w stanie oluwac to co ja rozpracowalem, jednak tylko ogromnie rzadko ktokolwiek jest w stanie dolozyc od siebie cos naprawde nowego.
OK. Ja wskazalem eksperyment ktory udowadnia ze dusza istnieje. Jesli wiec ktos zachce podwazyc ten eksperyment, wowczas powinien wskazac jakich odmienny eksperyment ktory by w jakis tam sposob eliminowal jego zasadnosc (co praktycznie jest niemozliwe, bo eksperyment jaki ja wskazuje faktycznie konklusywnie dowodzi istnienia duszy).
> Ow raczej prosty eksperyment z nadprzyrodzonym zwiekszeniem wagi ciala > opisany jest w dosyc niepozornym artykule z nowozelandzkiej gazety. > Poniewaz owo zwiekszenie wagi ciala wymaga uprzedniego wyperswadowania > duszy co dokladnie dusza ta ma uczynic, ow eksperyment faktycznie > udowadnia istnienie duszy. Oryginalnie eksperyment ten wywodzi sie z
Tak samo mozna argumentowac, ze jumbo-jet ma wielce lekka anty-dusze -- bo unosi sie w powietrze z kilkuset osobami na pokladze dzieki umiejetnemu wydalaniu gazow;
Zjawisko latwiejszego lub trudniejszego podniesienia innego czlowieka zaleznie od jego woli jest zwiazane jedynie ze stopniem samokontroli nad biernym ukladem ruchowym podnoszonego oraz przeniesiemiem tegoz na dezorganizacje samokontroli motorycznej w podnoszacym, podnoszacym znajdujacym sie w bardzo zlej, nieporecznej postawie.
Coz, sztuki walki to nie tylko sila, to przede wszystkim sztuka koordynacji i optymalnego wykorzystania wszelkich zasobow ciala i psychiki.
> On May 7, 1:22 am, roze...@wp.pl wrote: > ...> > Proponuje wiec opracowac eksperyment ktory dostarczy Panu wymaganych > > > danych. Czekam na opisy Panskiej propozycji takiego eksperymentu.
> > > Z totaliztycznym salutem, > > > Jan Pajak
> > Kwestia tego jaki mam osiągnąć, rezultat i wnioski, bowiem nie można > > oficjalnie "zmierzyć duszy", chyba że chodzi tu o zmianę aury lub temu > > podobne, nie dysponuje niestety urządzeniami do fotografowania aury.- Hide quoted text -
> ... > Tak to zawsze jest z nowymi odkryciami. Jak tylko cos wykracza poza > przypadki opisane w znanych podrecznikach, kazdy wycofuje sie "rakiem" > z udzialu. To dlatego wiekszosc dyskutantow jest jedynie w stanie > oluwac to co ja rozpracowalem, jednak tylko ogromnie rzadko ktokolwiek > jest w stanie dolozyc od siebie cos naprawde nowego.
> OK. Ja wskazalem eksperyment ktory udowadnia ze dusza istnieje. Jesli > wiec ktos zachce podwazyc ten eksperyment, wowczas powinien wskazac > jakich odmienny eksperyment ktory by w jakis tam sposob eliminowal > jego zasadnosc (co praktycznie jest niemozliwe, bo eksperyment jaki ja > wskazuje faktycznie konklusywnie dowodzi istnienia duszy).
> Z totalitycznym salutem, > Jan Pajak
Po pierwsze, każde odkrycie powinno być poparte niezbitymi dowodami, nikt nie będzie podważał eksperymentu teorii, która jest "dziurawa" i nie ma obecnie żadnego zastosowania ani znaczenia (tj. marnowanie czasu), dlatego chciałem powiedzieć, że podczas eksperymentów ważne są pomiary, czyli np. zmiana masy, bo ponoć, masa zwiększa się podczas tego eksperymentu, czyli trzeba użyć wagi. A jak wiadomo w naszej oficjalnej fizyce masy samej z siebie nie może przybyć, tak więc jeśli w pomiarach Panu wyjdzie, że człowiek warzył 50kg, a potem jakimś dziwnym trafem 60 kg no to wtedy oklaski na stojąco. Jedak trzeba pamiętać, żeby pomiary były robione z dużą dokładnością i najlepiej seriami. Takie są realia, sama teoria i opis eksperymentu to nie wszystko, NAJWAŻNIEJSZY JEST rezultat.
> Po pierwsze, każde odkrycie powinno być poparte niezbitymi dowodami, > nikt nie będzie podważał eksperymentu teorii, która jest "dziurawa" i > nie ma obecnie żadnego zastosowania ani znaczenia (tj. marnowanie > czasu), dlatego chciałem powiedzieć, że podczas eksperymentów ważne są > pomiary, czyli np. zmiana masy, bo ponoć, masa zwiększa się podczas > tego eksperymentu, czyli trzeba użyć wagi. A jak wiadomo w naszej > oficjalnej fizyce masy samej z siebie nie może przybyć, tak więc jeśli > w pomiarach Panu wyjdzie, że człowiek warzył 50kg, a potem jakimś > dziwnym trafem 60 kg no to wtedy oklaski na stojąco. Jedak trzeba > pamiętać, żeby pomiary były robione z dużą dokładnością i najlepiej > seriami. Takie są realia, sama teoria i opis eksperymentu to nie > wszystko, NAJWAŻNIEJSZY JEST rezultat.- Hide quoted text -
> - Show quoted text -
Anglicy mawiaja ze "Mozna przyprowadzic osla do wody, ale NIE daje sie go zmusic aby sie napil". Jak widze odnosi sie to nie tylko do osla.
Pisze Wasc o dziurach. A czy moglby Pan wyjasnic jakie dziury dokladnie Wasc ma na mysli - bo mi to wyglada tylko na dziury w Wascinych pogladach. Znaczy, gdzie dokladnie widzi Wasc te dziury, jak Wasc widzi to co Wasc nazywa "rezultat", dlaczego wyniki eksperymentu dla Wascia wcale NIE sa "rezultatem", itp.
Z totaliztycznym salutem, Jan Pajak
P.S. Proponowalbym aby Wasc przytoczyl nam tutaj przyklad Wascinego "odkrycia" i owych "niezbitych dowodow" ktore Wasc zgromadzil na jego poparcie. Jesli zas sie okaze ze jedynym Wascia odkryciem byl kiedys wlos w zupie, wowczas proponowalbym aby Wasc przytoczyl nam tutaj "niezbite dowody" na "naukowe odkrycie" powszechnie uznawane przez dzisiejsza oficjalna nauke ze wszechswiat powstal w wyniki "wielkiego bangu".
> > Po pierwsze, każde odkrycie powinno być poparte niezbitymi dowodami, > > nikt nie będzie podważał eksperymentu teorii, która jest "dziurawa" i > > nie ma obecnie żadnego zastosowania ani znaczenia (tj. marnowanie > > czasu), dlatego chciałem powiedzieć, że podczas eksperymentów ważne są > > pomiary, czyli np. zmiana masy, bo ponoć, masa zwiększa się podczas > > tego eksperymentu, czyli trzeba użyć wagi. A jak wiadomo w naszej > > oficjalnej fizyce masy samej z siebie nie może przybyć, tak więc jeśli > > w pomiarach Panu wyjdzie, że człowiek warzył 50kg, a potem jakimś > > dziwnym trafem 60 kg no to wtedy oklaski na stojąco. Jedak trzeba > > pamiętać, żeby pomiary były robione z dużą dokładnością i najlepiej > > seriami. Takie są realia, sama teoria i opis eksperymentu to nie > > wszystko, NAJWAŻNIEJSZY JEST rezultat.- Hide quoted text -
> > - Show quoted text -
> Anglicy mawiaja ze "Mozna przyprowadzic osla do wody, ale NIE daje sie > go zmusic aby sie napil". Jak widze odnosi sie to nie tylko do osla.
> Pisze Wasc o dziurach. A czy moglby Pan wyjasnic jakie dziury > dokladnie Wasc ma na mysli - bo mi to wyglada tylko na dziury w > Wascinych pogladach. Znaczy, gdzie dokladnie widzi Wasc te dziury, jak > Wasc widzi to co Wasc nazywa "rezultat", dlaczego wyniki eksperymentu > dla Wascia wcale NIE sa "rezultatem", itp.
> Z totaliztycznym salutem, > Jan Pajak
> P.S. Proponowalbym aby Wasc przytoczyl nam tutaj przyklad Wascinego > "odkrycia" i owych "niezbitych dowodow" ktore Wasc zgromadzil na jego > poparcie. Jesli zas sie okaze ze jedynym Wascia odkryciem byl kiedys > wlos w zupie, wowczas proponowalbym aby Wasc przytoczyl nam tutaj > "niezbite dowody" na "naukowe odkrycie" powszechnie uznawane przez > dzisiejsza oficjalna nauke ze wszechswiat powstal w wyniki "wielkiego > bangu".
Po pierwsze ja niczego nie odkryłem, więc nie mam co przytaczać, po drugie teorie uważa się za dziurawą kiedy nie jest ona poparta dowodami, które w 100% potwierdzają słuszność. Ja daje co najwyżej z "takimi" dowodami (Te co czytałem na Pańskiej stronie całkiem ciekawe) 30% słuszności, można je podważyć na 100 sposobów (No ale nie każde), tłumacząc je znanymi nam zjawiskami. Czy komuś się podoba czy nie dowody powinny być niepodważalne. Jeśli chodzi o wielki wybuch to dla mnie to się zalicza do bajek które zostały wyssane z palca, tu totalnie 0 dowodów, nie wiem kto to wymyślił, ale miał bujną wyobraźnie i dziwie się że w takie bzdety ludzie wierzą - to właśnie nazywa się dziurawą teorią (tylko to jest dziura dziury 0% wiarygodności). A odnosząc się do eksperymentu to wystarczy użyć wagi, żeby jasno potwierdzić zmianę masy, którą pan opisał w swoim eksperymencie, czy to jest trudne? A i jeszcze taka uwaga: Nie wolno krytyki odbierać jako atak, raczej powinien Pan wysunąć wnioski, że należy DOPRACOWAĆ teorię, to chyba korzystne jest prawda? W innym wypadku ludzie mogą się irytować i wkurzać, a to nie wróży niczego dobrego? Bo jak teoria będzie prawdziwa to będzie można ją wykorzystać... Dmucham na zimne, dlatego jestem ostrożny z takimi nowinkami
> > Anglicy mawiaja ze "Mozna przyprowadzic osla do wody, ale NIE daje sie > > go zmusic aby sie napil". Jak widze odnosi sie to nie tylko do osla.
> > Pisze Wasc o dziurach. A czy moglby Pan wyjasnic jakie dziury > > dokladnie Wasc ma na mysli - bo mi to wyglada tylko na dziury w > > Wascinych pogladach. Znaczy, gdzie dokladnie widzi Wasc te dziury, jak > > Wasc widzi to co Wasc nazywa "rezultat", dlaczego wyniki eksperymentu > > dla Wascia wcale NIE sa "rezultatem", itp.
> > Z totaliztycznym salutem, > > Jan Pajak
> > P.S. Proponowalbym aby Wasc przytoczyl nam tutaj przyklad Wascinego > > "odkrycia" i owych "niezbitych dowodow" ktore Wasc zgromadzil na jego > > poparcie. Jesli zas sie okaze ze jedynym Wascia odkryciem byl kiedys > > wlos w zupie, wowczas proponowalbym aby Wasc przytoczyl nam tutaj > > "niezbite dowody" na "naukowe odkrycie" powszechnie uznawane przez > > dzisiejsza oficjalna nauke ze wszechswiat powstal w wyniki "wielkiego > > bangu".
> Po pierwsze ja niczego nie odkryłem, więc nie mam co przytaczać, po > drugie teorie uważa się za dziurawą kiedy nie jest ona poparta > dowodami, które w 100% potwierdzają słuszność. Ja daje co najwyżej z > "takimi" dowodami (Te co czytałem na Pańskiej stronie całkiem ciekawe) > 30% słuszności, można je podważyć na 100 sposobów (No ale nie każde), > tłumacząc je znanymi nam zjawiskami. Czy komuś się podoba czy nie > dowody powinny być niepodważalne. Jeśli chodzi o wielki wybuch to dla > mnie to się zalicza do bajek które zostały wyssane z palca, tu > totalnie 0 dowodów, nie wiem kto to wymyślił, ale miał bujną > wyobraźnie i dziwie się że w takie bzdety ludzie wierzą - to właśnie > nazywa się dziurawą teorią (tylko to jest dziura dziury 0% > wiarygodności). A odnosząc się do eksperymentu to wystarczy użyć wagi, > żeby jasno potwierdzić zmianę masy, którą pan opisał w swoim > eksperymencie, czy to jest trudne? A i jeszcze taka uwaga: Nie wolno > krytyki odbierać jako atak, raczej powinien Pan wysunąć wnioski, że > należy DOPRACOWAĆ teorię, to chyba korzystne jest prawda? W innym > wypadku ludzie mogą się irytować i wkurzać, a to nie wróży niczego > dobrego? Bo jak teoria będzie prawdziwa to będzie można ją > wykorzystać... Dmucham na zimne, dlatego jestem ostrożny z takimi > nowinkami-
Z tym wazeniem to NIE takie proste jak Wasc w swojej naiwnosci to widzi. Chodzi bowiem o to, ze aby dalo sie zmierzyc zmiane czyjejs wagi, zmianie musi ulec albo masa tego kogos, albo tez sila przyciagania grawitacyjnego. Tymczasem w eksperymencie z punktu #E7.1 mojej strony "soul_proof_pl.htm" dusza wcale NIE zmienia ani masy ani przyciagania, a jedynie zespala cialo danej osoby ze skala rodzima pod jej stopami. (Tj. jakby wiaze cialo danej osoby niewidzialnymi i bezwazkimi powrozami ze skala pod stopami.) Takie wiec zespalanie NIE jest wykrywalne w formie zmiany wagi dajacej sie zmierzyc. To wlasnie dlatego fizycy jak dotychczas NIC nie sa w stanie powiedziec na temat duszy ludzkiej i opisywanego tutaj eksperymentu.
Proponuje wiec wymyslic inna metode obiektywnego potwierdzenia opisywanych tutaj eksperymenow, ktora jednak NIE bedzie bazowala na uzyciu wagi i na mierzeniu czyjegos ciezaru (rozumianego jako iloczyn masy i przyspieszenia ziemskiego). Opisana bowiem przez Pana metoda jest zbyt naiwna aby mogla byc uzyta do obiektywnego wykrycia nadprzyrodzonego zjawiska.
> > > Anglicy mawiaja ze "Mozna przyprowadzic osla do wody, ale NIE daje sie > > > go zmusic aby sie napil". Jak widze odnosi sie to nie tylko do osla.
> > > Pisze Wasc o dziurach. A czy moglby Pan wyjasnic jakie dziury > > > dokladnie Wasc ma na mysli - bo mi to wyglada tylko na dziury w > > > Wascinych pogladach. Znaczy, gdzie dokladnie widzi Wasc te dziury, jak > > > Wasc widzi to co Wasc nazywa "rezultat", dlaczego wyniki eksperymentu > > > dla Wascia wcale NIE sa "rezultatem", itp.
> > > Z totaliztycznym salutem, > > > Jan Pajak
> > > P.S. Proponowalbym aby Wasc przytoczyl nam tutaj przyklad Wascinego > > > "odkrycia" i owych "niezbitych dowodow" ktore Wasc zgromadzil na jego > > > poparcie. Jesli zas sie okaze ze jedynym Wascia odkryciem byl kiedys > > > wlos w zupie, wowczas proponowalbym aby Wasc przytoczyl nam tutaj > > > "niezbite dowody" na "naukowe odkrycie" powszechnie uznawane przez > > > dzisiejsza oficjalna nauke ze wszechswiat powstal w wyniki "wielkiego > > > bangu".
> > Po pierwsze ja niczego nie odkryłem, więc nie mam co przytaczać, po > > drugie teorie uważa się za dziurawą kiedy nie jest ona poparta > > dowodami, które w 100% potwierdzają słuszność. Ja daje co najwyżej z > > "takimi" dowodami (Te co czytałem na Pańskiej stronie całkiem ciekawe) > > 30% słuszności, można je podważyć na 100 sposobów (No ale nie każde), > > tłumacząc je znanymi nam zjawiskami. Czy komuś się podoba czy nie > > dowody powinny być niepodważalne. Jeśli chodzi o wielki wybuch to dla > > mnie to się zalicza do bajek które zostały wyssane z palca, tu > > totalnie 0 dowodów, nie wiem kto to wymyślił, ale miał bujną > > wyobraźnie i dziwie się że w takie bzdety ludzie wierzą - to właśnie > > nazywa się dziurawą teorią (tylko to jest dziura dziury 0% > > wiarygodności). A odnosząc się do eksperymentu to wystarczy użyć wagi, > > żeby jasno potwierdzić zmianę masy, którą pan opisał w swoim > > eksperymencie, czy to jest trudne? A i jeszcze taka uwaga: Nie wolno > > krytyki odbierać jako atak, raczej powinien Pan wysunąć wnioski, że > > należy DOPRACOWAĆ teorię, to chyba korzystne jest prawda? W innym > > wypadku ludzie mogą się irytować i wkurzać, a to nie wróży niczego > > dobrego? Bo jak teoria będzie prawdziwa to będzie można ją > > wykorzystać... Dmucham na zimne, dlatego jestem ostrożny z takimi > > nowinkami-
> Z tym wazeniem to NIE takie proste jak Wasc w swojej naiwnosci to > widzi. Chodzi bowiem o to, ze aby dalo sie zmierzyc zmiane czyjejs > wagi, zmianie musi ulec albo masa tego kogos, albo tez sila > przyciagania grawitacyjnego. Tymczasem w eksperymencie z punktu #E7.1 > mojej strony "soul_proof_pl.htm" dusza wcale NIE zmienia ani masy ani > przyciagania, a jedynie zespala cialo danej osoby ze skala rodzima pod > jej stopami. (Tj. jakby wiaze cialo danej osoby niewidzialnymi i > bezwazkimi powrozami ze skala pod stopami.) Takie wiec zespalanie NIE > jest wykrywalne w formie zmiany wagi dajacej sie zmierzyc. To wlasnie > dlatego fizycy jak dotychczas NIC nie sa w stanie powiedziec na temat > duszy ludzkiej i opisywanego tutaj eksperymentu.
> Proponuje wiec wymyslic inna metode obiektywnego potwierdzenia > opisywanych tutaj eksperymenow, ktora jednak NIE bedzie bazowala na > uzyciu wagi i na mierzeniu czyjegos ciezaru (rozumianego jako iloczyn > masy i przyspieszenia ziemskiego). Opisana bowiem przez Pana metoda > jest zbyt naiwna aby mogla byc uzyta do obiektywnego wykrycia > nadprzyrodzonego zjawiska.
> Z totaliztycznym salutem, > Jan Pajak
Może wystarczy odnieść się do obserwacji aury (wymaga to jednak ćwiczeń, mi się udało dostrzegać kolory ale jest to trudne), trzeba przede wszystkim, zbadać w jaki sposób zmienia się aura, ale niestety mało jest ludzi, którzy mają doświadczenie w tej kwestii. Nie wiem, ale tu by mogły pomóc fotografie karlinowskie i oko specjalistów którzy się tym zajmują, mogli by oni określić w istotny sposób "coś niezwykłego" w biopolu. Z obserwacji zmiany barw bądź kształtów dało by się wysunąć jakieś interesujące wnioski, lecz niestety ja nie posiadam doświadczenia w tej kwestii. Może powinien Pan poszukać jakichś specjalistów tym się zajmujących, jednak pewnie jest to zbyt uciążliwe przedsięwzięcie. Ze swoją obecną wiedzą na ten temat moje wnioski były by mizerne. Z innego sposobu "materialnego" trudno jest się raczej doszukać z tego co Pan mówi, bo zmianę wagi zaraz 1000 osób określi jako "opadnięcie sił osób podnoszących" i tu jest się w kropce.
> Może wystarczy odnieść się do obserwacji aury (wymaga to jednak > ćwiczeń, mi się udało dostrzegać kolory ale jest to trudne), trzeba > przede wszystkim, zbadać w jaki sposób zmienia się aura, ale niestety > mało jest ludzi, którzy mają doświadczenie w tej kwestii. Nie wiem, > ale tu by mogły pomóc fotografie karlinowskie i oko specjalistów > którzy się tym zajmują, mogli by oni określić w istotny sposób "coś > niezwykłego" w biopolu. Z obserwacji zmiany barw bądź kształtów dało > by się wysunąć jakieś interesujące wnioski, lecz niestety ja nie > posiadam doświadczenia w tej kwestii. Może powinien Pan poszukać > jakichś specjalistów tym się zajmujących, jednak pewnie jest to zbyt > uciążliwe przedsięwzięcie. Ze swoją obecną wiedzą na ten temat moje > wnioski były by mizerne. Z innego sposobu "materialnego" trudno jest > się raczej doszukać z tego co Pan mówi, bo zmianę wagi zaraz 1000 osób > określi jako "opadnięcie sił osób podnoszących" i tu jest się w kropce.
Ale co da Ci obserwacja aury Rozenro? Istnienie aury to nie od razu istnienie duszy. Ok bierzesz urządzenia rejestrujące aurę. Nawet jakbyś w jakiś sposób stwierdził że aura jest rzeczywiście emanacją duszy, no dobra. Skąd jednak wiadomo że ta dusza jest nieśmiertelna? Trzeba by było mieć urządzenia żeby zaobserwować wydostawanie się tej duszy po śmierci a potem obserwować ją przez dłuższy czas żeby mieć jakieś potwierdzenie że rzeczywiście jest nieśmiertelna. Tak samo jest z tym eksperymentem mającym pokazać że dusza ma niezwykłe możliwości panowania nad materią. Załóżmy że ten eksperyment rzeczywiście działa tak jak opisuje to pan Jan. No dobrze i co z tego? Coś się dzieje, ale co? Co ma dusza z tym wspólnego?
On May 12, 5:01 am, Kukasz <klika...@gmail.com> wrote: ...
> Tak samo jest z tym eksperymentem mającym pokazać że dusza ma > niezwykłe możliwości panowania nad materią. Załóżmy że ten eksperyment > rzeczywiście działa tak jak opisuje to pan Jan. No dobrze i co z tego? > Coś się dzieje, ale co? Co ma dusza z tym wspólnego?
Co "eksperyment na istnienie duszu" ktory opisalem w tym watku ma wspolnego z insteniem duszy, to bardzo latwo wydedukowac. Wystarczy aby Wasc sprobowal wyjasnic nam w jaki sposob cialo NIE posiadajace duszy byloby w stanie uformowac albo ow efekt "zespolenia" sie z rodzima skala pod jego stopami, albo tez wygenerowania ow efekt calkowitej bezwazkosci - tak jak to pisalem w punktach #E7.1 i #E7.2 mojej strony "soul_proof_pl.htm".
Skoro wiec Wasc NIE widzi zwiazku pomiedzy tymi dwoma, proponuje aby nam Wasc tutaj wyjasnil, jak samo biologiczne cialo pozbawione duszy byloby w stanie wygenerowac te dwa efekty.
> Skoro wiec Wasc NIE widzi zwiazku pomiedzy tymi dwoma, proponuje aby > nam Wasc tutaj wyjasnil, jak samo biologiczne cialo pozbawione duszy > byloby w stanie wygenerowac te dwa efekty.
Na początek niech Pan przestanie Panie Janie z tym waściowaniem. Myślę że na takiej samej zasadzie jak ciało z duszą na pokładzie. Skoro zakładamy tutaj już bardziej komputerowy model działania wszechświata, to w sumie co za różnica czy ten efekt generuje ciało, dusza czy nawet ciało z duszą. Jedno i drugie jest wówczas programem. Bycie duszą lub ciałem (tak czy siak programem) nie musi wcale różnicować uprawnień tych programów.
Żeby nie ciągnąć tej dyskusji przez długi czas pozwolę sobie zasymulować pański sposób myślenia i odpowiedzieć wcześniej na ewentualne przyszłe argumenty.
Ja wiem że powołuje się Pan na Koncept Dipolarnej Grawitacji i że może Pan stwierdzić że się po prostu z nim się nie zapoznałem. Jeżeli jest Pan w stanie trzeźwo spojrzeć na własne teorie, powinien Pan zauważyć że tak naprawdę istnienie duszy, Boga, reinkarnacji zostało wydedukowane z powietrza a następnie dociągnięte do KDG.
Jak to z powietrza? Przecież jest autoryzowana przez Boga Biblia który mówi o tym wszystkim.
No tak tylko do wiarygodności danych Biblii mam pewne wątpliwości. Oczywiście wierni nadają jej duże znaczenie. Jednak jeżeli podejdzie się do tekstu Biblii w obojętny sposób (niekoniecznie sceptyczny) odnosi się po prostu wrażenie że nie jest to już wcale tak oświecony tekst. Oczywiście można wyłuskać z niego teksty które wydają się uniwersalnie mądre. Jeżeliby traktowano biblie rzeczywiście jako źródło prawdy objawionej to należałoby kamieniować za najmniejsze przewinienie.
Uwierzą tylko Ci którzy chcą uwierzyć (lub coś w tym stylu).
Tak, zgadzam się z tym. Gdybym napisał: "Zobaczą tylko Ci którzy chcą zobaczyć" lub "usłyszą tylko Ci którzy chcą usłyszeć", niezależnie do jakiego zmysłu się odniosę to i tak się z tym zgadzam. Subiektywne ujrzenie czegoś nie świadczy wcale że ta rzecz istnieje.
Problem sceptyków polega na tym że są sceptykami Panie Janie. Czy wątpienie jest złe, bo jeżeli tak to wtedy będzie mieć Pan racje we wszystkim. Tylko z dogmatycznym podejściem mógł Pan dojść do takich wniosków jakie Pan prezentuje wyżej.