W lipcu ub. roku byłam na ślubie brata. Jako najstarsza siostra, pod
nieobecność matki siedziałam w miejscu przeznaczonym dla matki.
Gapił się na nas (byłam z mężem i synem) cały kościół,
bo:
1 - miejsce to mocno eksponowane,
2 - brat, jak się okazało na weselu,zrobił mi dużą reklamę wśród swoich
znajomych i rodziny żony (mieszkamy na 2 końcu Polski, więc nie znałam
wszystkich)
Normalnie siedzieliśmy sobie w ławce, tylko w szczególnie strategicznych
momentach wstawaliśmy, żeby okazać jakiś minimalny szacunek ewentualnym
wierzącym obecnym na uroczystości. Niczego nie udawaliśmy, nie
pochorowaliśmy się, tylko babcia młodej zapytała potem brata,
czy coś z nami nie tak :)
Gdyby jednak chodziło o jakąś tam kuzynkę, a nie o brata, który mnie
wyraźnie poprosił o wejście do kościoła i zajęcie miejsca matki -
olałabym całe przedstawienie.
Podsumowując:
wejście do kościoła na uroczystość ślubną połączoną z mszą,
nie musi być równoznaczna z uczestnictwem w mszy, no chyba,
że masz jakiś problem z tym, że rozpraszasz rozmodlone ciotki nie
biorąc udziału w tej całej zbiorowej gimnastyce.
Oczywiście zakładam, że chodzi o ślubne nabożeństwo, a nie jakąś inną
mszę przy okazji, ale tak czy inaczej zawsze możesz po prostu nie iść
i nikomu nie musisz się ze swoich przekonań tłumaczyć.
to Ci polecam.
ab.
Zapytaj sie co sie ma dziac o ktorej godzinie i przyjdz jak skoncza msze. A
jezeli nie da sie ustalic, to siadz albo stan kolo kosciola i poczytaj ksiazke.
Np. "God is not great" Hitchensa.
R.
--
Jeżeli upadnie cywilizacja zachodnia, to będzie szansa na odbudowę cywilizacji
chrześcijańskiej. (dr Stanisław Krajski, Radio Maryja, 10 X 2001)
>> Chory sie robie mysla ze musze udawac wierzacego.
Dlaczego "musisz"?
Nic nie musisz.
Ja od lat wychodzę z takiego wlasnie załozenia...
>> W przeciagu ostatnich dwoch lat bylem gosciem weselnym w
>> polsce dwa razy. Pierwszy raz poszlem na msze i zaluje. Drugi raz
>> (nawet niechcacy) sie spoznilem i uniknalem ja. Tym razem bedzie na
>> mnie wieksza uwaga bo ta kuzynka jest bliska mnie rodzina. Co byscie
>> zrobili na moim miejscu?
>
> Zapytaj sie co sie ma dziac o ktorej godzinie i przyjdz jak skoncza msze.
> A
> jezeli nie da sie ustalic, to siadz albo stan kolo kosciola i poczytaj
> ksiazke.
> Np. "God is not great" Hitchensa.
Dokładnie.
Profilaktyka w ochronie psychiki tez jest potrzebna ;o)
Pozdr
Jorg
> Co byscie
> zrobili na moim miejscu?
ja bym nie poszedl, mdlmi mnie na sama mysl przebywania w oglupialni, zmarnowany czas, lepiej na slonku posiedziec
--
pozdrawiam
Jurek
boli mnie czolo, mostek i ramiona
LOL! Zapamiętam to na przyszłość i na wyjazdy do Polski będę zabierał
odpowiednie lektury.
Szkoda że na ślubach nie nosi się t-shirtów, bo można by sie ubrać w t-
shirt z FSM, albo jakimś pasującym sloganem. Ja chcę t-shirt z FSM!