Pseudo-erudycyjne jest wg Ziemkiewicza przywołanie przez Murawca jakiegoś
nieokreślonego bliżej czasowo ani miejscowo wydarzenia; a przecież Murawiec
działa subtelnie: usuwa konkret historyczny, zamienia powszechnie znany
rozkaz legata papieskiego Arnauda Amaury'ego "Zabijcie wszystkich, Bóg
rozpozna swoich " na "pan Bóg oddzieli dobrych od złych, bo ja nie mogę",
robi z okoliczności nakazania rzezi zdarzenie poza czasem, poza historią,
jakby mitologiczne, na dodatek niespodziewanie przydając przedstawianej
przez siebie postaci anonimowego wodza-masowego mordercy sympatyczną cechę
pokory i miłosierdzia, choć dość swoistego. A co serwuje w zamian zasadniczy
Ziemkiewicz jako prawdziwą erudycję, wspartą na czcigodnym ojcowskim
anachronicznym systemie wartości? Ziemkiewicz oferuje fałsz domowej roboty,
jarmarczną dziurawą kurtynę szytą zardzewiałą igłą i grubą nicią. Kryje w
cieniu tej naprędce grubo zszytej szmaty legata Arnauda Amaury'ego,
odbierając mu tytuł do chwały i zasługi wobec chrześcijaństwa, którymi ten
się tak chlubił w liście do papieża Innocentego III, kryje w cieniu
niezmordowanego prześladowcę heretyków papieża Innocentego III, który
krucjatę zarządził. i Ziemkiewicz, przykrawając i zszywając kawałki
rzeczywistości, skandalu, okropnego zdarzenia, rzezi w Béziers, o której
historia pamięta od 800 lat, wypycha na plan pierwszy ówczesny ślepy miecz,
hrabiego Szymona z Montfort.
Czego więc uczył Ziemkiewicza jego Tato, o którym zresztą - z całym
szacunkiem - nic nie wiemy? Ów nieznany Tato Ziemkiewicza uczył go, ale
niczego go nie nauczył, bo Ziemkiewicz wbrew naukom swego Taty nie wie i się
mądrzy, więc traktuje nauki swego Taty per nogam. Jaki system wartości
wyznawał Tato Ziemkiewicza i czemu - i dla kogo jest ten system dziś
zupełnie anachroniczny? Wygląda na to, że system wartości Taty Ziemkiewicza
jest zupełnie anachroniczny dla samego Ziemkiewicza. I to jest prawdziwe
prawicowe jądro ciemności - kłopot Polaków z postacią dobrego ojca- władcy.
Może to od czasów Popiela truciciela? Może od czasu poznania historii
Abrahama, którego dziećmi są przecież, obok Izaaka, także wszyscy katolicy i
inni chrześcijanie? Może od czasu, gdy Arnaud, legat papieża Innocentego
III, nakazał zabić wszystkich katolików Béziers? W czasach zaborów uchwycił
ten archetyp dobrego-ale-złego ojca Mickiewicz, krzycząć do Boga Ojca:
"Odezwij się, - bo strzelę przeciw Twej naturze; Jeśli jej w gruzy nie
zburzę, To wstrząsnę całym państw Twoich obszarem; Bo wystrzelę głos w całe
obręby stworzenia: Ten głos, który z pokoleń pójdzie w pokolenia: Krzyknę,
żeś Ty nie ojcem świata, ale. [tu nie dopowiedział, zemdlał, zbyt straszna
to była prawda, ale oczywiście włączył się diabeł i dokończył - "carem!"]. A
dziś cały nasz naród, my cisi Polacy, naród cały nie daje sobie rady, bo
niedawno miał ojca świętego, pełnego paradoksów i prostego, ładnego i
brzydkiego, mądrego i głupiego, a teraz ma tylko mnóstwo tego ojca pomników.
Skoro ojca nie ma, to wszystko jest dozwolone.
I tak Ziemkiewicz został zardzewiałą igłą w ręku polskiej prawicy. A mogło
być też tak, że po przełomie roku 1989 polska prawica zaczerpnęłaby tchu i
zaczęła z rozmachem snuć solidne i uwiarygodnione prostym stosunkiem do
wartości podstawowych wizje przyszłości narodu, pełne przestrzeni, odwagi,
rozmachu, wielkości. A tu nic, całe prawicowe bractwo już kilkanaście lat
siedzi w przeszłości, w małym mrocznym pomieszczeniu myśli prawicowej
małostkowej, nabrzmiałej resentymentem i podszytej lękiem. Racjonowanie
wiedzy jest tu zasadą, stąd chyba pomysły, by w XXI wieku przepracować na
prawicową modłę wiedzę o krucjacie przeciwko katarom w tekście publikowanym
w internecie, a w szkole zabronić lektury ateisty Gombrowicza i mędrca
Goethego.
Wszystko poprzykrawać na przedoświeceniową modłę, zardzewiałymi igłami
ześciubić kontrreformacyjnego golema, może ożyje. My prawica mamy po swojej
stronie Pana Boga i ojca świętego, nasze bataliony są więc silniejsze ex
definitione, jesteśmy silniejsi niż nasi wrogowie, ale nadal musimy się
zachowywać tak, jakbyśmy byli słabsi. Musimy, my prawica, wystrzegać się
wszelkiego metafizycznego oddechu, erudycyjnego rozmachu, odrobiny swobody
ducha. Jest więc prawicowe myślenie ciemne i duszne jak mały zakurzony
pokoik, gdzie mieści się kiepska pracownia przykrawania umysłów. A w tym
mroku zamiast erupcji rozjaśniających mrok innowacyjnych pomysłów co krok
potykamy się na jakichś niesłychanie splątanych skłębieniach emocji i
niewiedzy, jak splątane i zasupłane nitki, nieprzydatne do szycia.
Kłębowiska upośledzeń.
I to już jest koniec.
Amandaie
----------->8------------------------------
Linki:
http://amandaie.wordpress.com/2007/07/21/ziemkiewicz-krzywdzi-legata-papieskiego-arnauda-amaury/
**
http://www.dziennik.pl/opinie/article193191/Kaczynski_nie_potrzebuje_adwokatow.html?service=print
ab.
niech sie ostanie ku potomnosci i przestrodze
--
Take Up Thy Stethoscope And Walk
>> Że też Ci się chce o tym antypatycznym durniu pisac....
> niech sie ostanie ku potomnosci i przestrodze
Miło, że coraz wiecej ludzi dostrzega, że ten "pisarczyk"
chowa swoje braki w dziedzinie znajomości historii zbrodniczej
organizacji /pod roboczą nazwą "Kościół katolicki"/
za czczą gadaniną i wielomówstwem.
A jeśli juz coś wspomina o tym biznesie, to jest pewne,
że rozmija sie z prawdą o całe lata świetlne.
Ale nie można inaczej, jak po mordzie skapuje mleko
wypite z miski z napisem "made in vatican".
Pozdr
Jorg