Problem polega na tym, ze w Polsce kazdy chce byc "kims" kazdy kto ma choc odrobine wladzy nad czyms (moze byc nawet babcia klozetowa - ma wladze nad papierem do dupy) potem wymysla swoje widzimisie, bo chce byc swietrzy od Papieza - efekt taki jak w tym tekscie. W Polsce brakuje gospodarza. Naumiano ludzi: "ty jestes najlepszy" "ty, musisz sprzedac sie najlepiej" " ty tu rzadzisz..." i to wlasnie owocuje. W Polsce kazdy (99%) uzedznik pokaze ci swoja wyzszosc. Bez wzgledu czy jest glupi, idiota czy kretyn - on ma wladze bo jest urzednikiem. I nie dziwcie sie, skoro non stop PO i PiS maja poparcie ponad 110%:))) (PO i PiS to AWS-UW jak by kto niepamietal, czyli jedno i to samo). Skoro najwyzsze wladze to amtorzy (Tusk czy kaczynski to nieudaczniki i amatorszczyzna pierwszej fali - zule z centralnego nie byli by gorsi na tych stanowiskach) to jak ma byc dobrze idac w dol? Amoatro czy nieudacznik nie bedzie dobierac sobie lepszego bo sie boi, ze go wygryzie. Tych przykladow amatorszczyzny i glupoty z Polski jest setka. NMawet glupia TV to 100 platofrm cyforwych i 23 godziny reklam:)
> Problem polega na tym, ze w Polsce kazdy chce byc "kims" kazdy kto ma > choc > odrobine wladzy nad czyms (moze byc nawet babcia klozetowa - ma wladze > nad > papierem do dupy) potem wymysla swoje widzimisie, bo chce byc swietrzy > od > Papieza - efekt taki jak w tym tekscie. W Polsce brakuje gospodarza. > Naumiano ludzi: "ty jestes najlepszy" "ty, musisz sprzedac sie > najlepiej" " > ty tu rzadzisz..." i to wlasnie owocuje. > W Polsce kazdy (99%) uzedznik pokaze ci swoja wyzszosc. Bez wzgledu > czy jest > glupi, idiota czy kretyn - on ma wladze bo jest urzednikiem. > I nie dziwcie sie, skoro non stop PO i PiS maja poparcie ponad > 110%:))) (PO > i PiS to AWS-UW jak by kto niepamietal, czyli jedno i to samo). > Skoro najwyzsze wladze to amtorzy (Tusk czy kaczynski to nieudaczniki > i > amatorszczyzna pierwszej fali - zule z centralnego nie byli by gorsi > na tych > stanowiskach) to jak ma byc dobrze idac w dol? Amoatro czy nieudacznik > nie > bedzie dobierac sobie lepszego bo sie boi, ze go wygryzie. > Tych przykladow amatorszczyzny i glupoty z Polski jest setka. NMawet > glupia > TV to 100 platofrm cyforwych i 23 godziny reklam:)
Wnios ek z tego taki ze zdecydowana wiekszosc narodu jest glupia :)
pmlb wrote: > Problem polega na tym, ze w Polsce kazdy chce byc "kims" kazdy kto ma > choc odrobine wladzy nad czyms (moze byc nawet babcia klozetowa - ma > wladze nad papierem do dupy) potem wymysla swoje widzimisie, bo chce byc
... jak masz pierwszenstwo to chocby nie wiem co to pierwszenstwo ci sie nalezy moja rozmowa z kolega z pl (mniej wiecej):
ja: czlowieku tutaj sie normalnie samochodem jezdzi. inny kierowca wpuszcza cie nawet jak nie ma pierwszenstwa. nikt nie "kozaczy" za kierownica i generalnie jest milo kolega: to moze kurwa wogole zlikwidowac znaki co?
> ... jak masz pierwszenstwo to chocby nie wiem co to pierwszenstwo ci sie > nalezy > moja rozmowa z kolega z pl (mniej wiecej):
> ja: czlowieku tutaj sie normalnie samochodem jezdzi. inny kierowca > wpuszcza cie nawet jak nie ma pierwszenstwa. nikt nie "kozaczy" za > kierownica i generalnie jest milo > kolega: to moze kurwa wogole zlikwidowac znaki co?
:D
Tu cz sto jednak ludzie przesadzaj . Jad c za kim drog z pierwsze stwem mam prawo oczekiwa , e ten/ta debilka przede mn nie zacznie ostro hamowa , bo wpad (a) na pomys eby przepu ci tego z podporz dkowanej (przypadek z ycia - na drodze tylko ja i "ta" przede mn , przed i za nami nikogo, przeje d amy i ten z podporz dkowanej m g by sobie swobodnie wyjecha ). Co innego gdyby by du y ruch - wtedy sam cz sto zwolni i kogo wpuszcz , ale bez przesady, nie hamowanie na pustej drodze. BTW. Kolizji nie by o. -- _____ __________________________ \` Y (__) __\` | | | '/ http://polish.spampoison.com/ T | | | | \__T = | ! T UIN 53883184 GG#1902559 |__|_|__|__|_____|__|__|_____| _ l @ t l e n . p l
> Tu cz sto jednak ludzie przesadzaj . Jad c za kim drog z pierwsze stwem > mam prawo oczekiwa , e ten/ta debilka przede mn nie zacznie ostro > hamowa , bo wpad (a) na pomys eby przepu ci tego z podporz dkowanej > (przypadek z ycia - na drodze tylko ja i "ta" przede mn , przed i za nami > nikogo, przeje d amy i ten z podporz dkowanej m g by sobie swobodnie > wyjecha ). Co innego gdyby by du y ruch - wtedy sam cz sto zwolni > i kogo wpuszcz , ale bez przesady, nie hamowanie na pustej drodze. > BTW. Kolizji nie by o.
Niestety to co opisales to nie wyjatki;( Mi zdarzylo sie, ze gosc przedemna przepuscil samochod jadacy ok, 300 metrow przed nim:) Czekal... droga waska samochody zaprkowane z dwuch stron -po dwa;))) tak, ze odcinek waski mial jakies 10 moze 15 metrow:) Jak napisalem, gsc zatrzymal sie by pusci tego z przeciwka jak tamten byl dobre 300 metrow od nas:) niby ten z przeciwka migal (na zasadzie - jedz, jedz) nie, gosc przedemna twardy:)) za mna nic - pusto. Takich "glupich samartan" jest niestety sporo.
pmlb wrote: > Niestety to co opisales to nie wyjatki;( > Mi zdarzylo sie, ze gosc przedemna przepuscil samochod jadacy ok, 300 > metrow przed nim:) Czekal... droga waska samochody zaprkowane z dwuch > stron -po dwa;))) tak, ze odcinek waski mial jakies 10 moze 15 metrow:) > Jak napisalem, gsc zatrzymal sie by pusci tego z przeciwka jak tamten > byl dobre 300 metrow od nas:) niby ten z przeciwka migal (na zasadzie - > jedz, jedz) nie, gosc przedemna twardy:)) za mna nic - pusto. > Takich "glupich samartan" jest niestety sporo.
wole tych "glupich samartan" (cokolwiek to znaczy) niz "szybkich i wscieklych. ale to kwestia gustu i temperamentu pewnie.
whitey wrote: > wole tych "glupich samartan" (cokolwiek to znaczy) niz "szybkich i > wscieklych.
Cos ty.. to nie sa szybcy i wsciekli, to sa miszczowie kierownicy, z ktorych "kazden jeden" jezdzi "szybko, ale bezpiecznie", a wszystkie wypadki w Pl, to wina podstepnych drog, ktore w oka mgnieniu przeistaczaja sie z 4pasmowej autostrady o niemieckim standardzie w zle utrzymana polska droge z dziurami i koleinami aaa i jeszcze te drzewa nagle wyrastajace przed maska... i policja, ktora zamiast wskazywac na te - prawdziwe przyczyny wypadkow, wypisuje bzdury o predkosci niedostosowanej do warunkow jazdy.
Zbyszek Tuznik wrote: > Cos ty.. to nie sa szybcy i wsciekli, to sa miszczowie kierownicy, z > ktorych "kazden jeden" jezdzi "szybko, ale bezpiecznie", a wszystkie > wypadki w Pl, to wina podstepnych drog, ktore w oka mgnieniu > przeistaczaja sie z 4pasmowej autostrady o niemieckim standardzie w zle > utrzymana polska droge z dziurami i koleinami aaa i jeszcze te drzewa > nagle wyrastajace przed maska... i policja, ktora zamiast wskazywac na > te - prawdziwe przyczyny wypadkow, wypisuje bzdury o predkosci > niedostosowanej do warunkow jazdy.
ja to jestem stary pierdola i jezdze normalnie. btw, tak sobie mysle, ze przymusowe prace spoleczne na oddziale ortopedii zdjely by noge z gazu niektorym. powiedzmy opcja zamiast placic mandat pracujesz 2h tam. technicznie moze to nie do zrobienia (higiena itp sprawy). z drugiej strony podejrzewam ze moze niestety nawet takie drastyczne pokazanie skutkow nic nie dac. jak ktos bez wyobrazni to i tak nie zadziala... zabicie sie, czasami jest na prawde lepsza opcja. ehhh bo zrobi sie znowu tasiemiec.
> wole tych "glupich samartan" (cokolwiek to znaczy) niz "szybkich i > wscieklych. ale to kwestia gustu i temperamentu pewnie.
Og lnie te do nich nic nie mam dop ki *niepotrzebnie* nie stwarzaj zagro enia, a takie nieuzasadnione, gwa towne hamowanie, jak opisa em wcze niej, nim jest. Denerwuj mnie te tacy co pchaj si na skrzy owanie mimo braku miejsca za nim, przez co blokuj ruch na drogach poprzecznych (dotyczy to tak e rond) - cz sto zdarzaj si debile co robi to mimo 'box junction'. Ponadto nie mia em okazji widzie tutaj "szybkich i w ciek ych" poza autostradami i drogami szybkiego ruchu. W miastach wi kszo je dzi tu "jakby chcia a a nie mog a" co nie oznacza, e mam im za z e, e je d wolno (sam przestrzegam ogranicze pr dko ci) ale IMO brak w ich je dzie dynamiki, np. brak jednoczesnego ruszania ze wiate , stanie przed skrzy owaniem/rondem i czekanie "niewiadomo na co". O je dzie bez u ywania kierunkowskaz w nie b d pisa bo szkoda czasu.
BTW. Powy sze uwagi tycz si nie tylko tutejszych kierowc w. -- _____ __________________________ \` Y (__) __\` | | | '/ http://www.pajacyk.pl/ T | | | | \__T = | ! T UIN 53883184 GG#1902559 |__|_|__|__|_____|__|__|_____| _ l @ t l e n . p l
>> wole tych "glupich samartan" (cokolwiek to znaczy) niz "szybkich i >> wscieklych. ale to kwestia gustu i temperamentu pewnie.
> Ogólnie też do nich nic nie mam dopóki *niepotrzebnie* nie stwarzają > zagrożenia, a takie nieuzasadnione, gwałtowne hamowanie, jak opisałem > wcześniej, nim jest.
Widzisz, posty idealne do tematu:) Opisales przypadek kiedy ludzie w wyniku braku cech motorycznych, sa przeszkodami na drodze, a juz inni dopisuja, ze ty na pewno nalezysz do tych co jezdza 120mph na osiedlu i na pewno masz dres... To typowe. Niestety, Prawo Jazdy jest dzis rozdawane, sprzedawane. To nakreca biznes, ubezpieczenia, samochody, paliwo. W takim rozdawnictwie, nie dziwne, ze ok 30% kierowcow nigdy nie powina siadac za kolko. Jazda wolna jest rownie niebezpieczna jak szybka, w niektorych sytuacjach moze doprowdzic do karambolu, ale wiekszosc polakow tego niezakuma bo dla nich masz tylko biale i czarne. Nie lubisz osob ktore nie wiedzia co w danej chwili zrobic na drodze - jestes dresem jezdzacym jak baran po osiedlu.
> Ponadto nie miałem okazji widzieć tutaj "szybkich i wściekłych" poza > autostradami i drogami szybkiego ruchu. W miastach większość jeździ tu > "jakby chciała a nie mogła" co nie oznacza, że mam im za złe, że jeżdżą > wolno (sam przestrzegam ograniczeń prędkości) ale IMO brak w ich jeździe > dynamiki, np. brak jednoczesnego ruszania ze świateł, stanie przed > skrzyżowaniem/rondem i czekanie "niewiadomo na co".
To jest wlasnie co opisalem wyzej, brak cech motorycznofizycznych. Osoba taka po prostu nie jest pewna czy ma ruszyc, czy jeszcze poczekac, a moze podjechac dwa metry i dalej poczekac... Takie osoby nie powiny miec prawa jazdy. Sa autobusy, sa pociagi. Tak samo nie kazdy jest pilotem.
> O jeździe bez używania kierunkowskazów nie będę pisał bo szkoda czasu.
Jak wyzej, brak koordynacji ruchu. Sa osoby ktore maja problem z wykoaniem kilku czynnosci na raz. Jak, wlasnie zerkniecie do lusterka, wlaczenie kierunku i zmiana pasa lub wlaczenie sie do ruchu. Przy jednoczesnym np. zmienianiu biegu. Inna cecha negatywna jaka widze to brak zrozumienia do czego sluzy skrzynia biegow:) Nawet jak jest podjazd, to jedzie na 5-tym biegu az samochod zaczyna szarpac. O zerowej wrecz umiejetnosci poruszania sie po autostradach juz nawet pisac nie bede bo blokowanie srodkowego pasa to norma, nawet radio motorway agency przestalo z tym walczyc. Ale wez wytlumacz jedenemu z drugim, ze trzy pasy na autostradzie nie sa po to by kazdy mogl sobie wybrac ktorym jedzie:))) Fakt autentyczny. Profit - jest obecnie ponad wszystko, dlatego bedzie coraz gorzej! Prawo jazdy zacznie byc juz dostepne po 3 egzaminach (dzis srednia zdawalnosci to 5 podejsc) firmy ubezpieczeniowe odnotowuja coraz wieksze zyski (mniej stluczek coraz wiecej kierowcow) o producentach pojazdow i paliwa nawet nie wspomne. Wszystko nastawione na zysk. A jezdzi sie coraz gorzej.
pmlb wrote: > Widzisz, posty idealne do tematu:) Opisales przypadek kiedy ludzie w > wyniku braku cech motorycznych, sa przeszkodami na drodze, a juz inni > dopisuja, ze ty na pewno nalezysz do tych co jezdza 120mph na osiedlu i > na pewno masz dres... > To typowe.
nic o dresie nie pisalem, ale skoro o ty mowi
> Niestety, Prawo Jazdy jest dzis rozdawane, sprzedawane. To nakreca > biznes, ubezpieczenia, samochody, paliwo. W takim rozdawnictwie, nie > dziwne, ze ok 30% kierowcow nigdy nie powina siadac za kolko. > Jazda wolna jest rownie niebezpieczna jak szybka, w niektorych > sytuacjach moze doprowdzic do karambolu, ale wiekszosc polakow tego > niezakuma bo dla nich masz tylko biale i czarne. Nie lubisz osob ktore > nie wiedzia co w danej chwili zrobic na drodze - jestes dresem jezdzacym > jak baran po osiedlu.
> To jest wlasnie co opisalem wyzej, brak cech motorycznofizycznych. Osoba > taka po prostu nie jest pewna czy ma ruszyc, czy jeszcze poczekac, a > moze podjechac dwa metry i dalej poczekac... Takie osoby nie powiny miec > prawa jazdy. Sa autobusy, sa pociagi. Tak samo nie kazdy jest pilotem. >> O jeździe bez używania kierunkowskazów nie będę pisał bo szkoda czasu.
> Jak wyzej, brak koordynacji ruchu. Sa osoby ktore maja problem z > wykoaniem kilku czynnosci na raz. > Jak, wlasnie zerkniecie do lusterka, wlaczenie kierunku i zmiana pasa > lub wlaczenie sie do ruchu. Przy jednoczesnym np. zmienianiu biegu. Inna > cecha negatywna jaka widze to brak zrozumienia do czego sluzy skrzynia > biegow:) Nawet jak jest podjazd, to jedzie na 5-tym biegu az samochod > zaczyna szarpac. > O zerowej wrecz umiejetnosci poruszania sie po autostradach juz nawet > pisac nie bede bo blokowanie srodkowego pasa to norma, nawet radio > motorway agency przestalo z tym walczyc. Ale wez wytlumacz jedenemu z > drugim, ze trzy pasy na autostradzie nie sa po to by kazdy mogl sobie > wybrac ktorym jedzie:))) > Fakt autentyczny. > Profit - jest obecnie ponad wszystko, dlatego bedzie coraz gorzej! Prawo > jazdy zacznie byc juz dostepne po 3 egzaminach (dzis srednia zdawalnosci > to 5 podejsc) firmy ubezpieczeniowe odnotowuja coraz wieksze zyski > (mniej stluczek coraz wiecej kierowcow) o producentach pojazdow i paliwa > nawet nie wspomne. Wszystko nastawione na zysk. A jezdzi sie coraz gorzej.
jesli w gre wchodza "fakty autentyczne" to niestety ja za cienki jestem na dyskusje. moge jedynie podac garsc "faktow" albo "autentycznych wypadkow" (jesli mozna o czyms takim mowic). oczywiscie jestem zgryzliwy w tym momencie ale np z wiekiem niestety niektore rzeczy przychodza ciezej, czlowiek nie jest juz taki bystry itp. niestety kiedys bedziemy tacy sami. po drugie nie wszystkich zawod/hobby to jezdzenie samochodem. po trzecie dka wielu powodem jazdy samochodem jest przemieszczenie sie z punktu A do punktu B, a najwyzszym priorytetem bezpieczenstwo, predkosc i styl jest rzecza marginalna. po czwarte z moich rozmow to wlasnie ludzie, nazwijmy to "zwiazani/zajarami" z samochodami, uwazali pomysl automatycznych samochodow za glupi. czasami sie dobrze postawic po drugiej stronie barykady, niektorym zabranie samochodu powaznie ograniczy mobilnosc (bo np sa chorzy, nie pisze o ludziach w uk z powolnym zanikiem aparatu ruchu dzieki lenistwu) co ma sie nijak do ograniczenia przyjemnosci z jazdy w twoim przypadku... pozdrawiam
> jesli w gre wchodza "fakty autentyczne" to niestety ja za cienki jestem na > dyskusje. moge jedynie podac garsc "faktow" albo "autentycznych wypadkow" > (jesli mozna o czyms takim mowic). oczywiscie jestem zgryzliwy w tym > momencie ale np z wiekiem niestety niektore rzeczy przychodza ciezej, > czlowiek nie jest juz taki bystry itp. niestety kiedys bedziemy tacy sami. > po drugie nie wszystkich zawod/hobby to jezdzenie samochodem.
Tak samo nie wszystkich zawody czy hobby to bycie lekarzem, a robimy prywatne operacje? W ten sposob mozna podciagnac dziesiatki zawodow. Nie zonacza to jednak, ze jak nie ndajaesz sie na kierowce to musisz nim byc. Na drodze nie ma znaczenia czy jedzie hobbysta czy zawodowiec ewentualnie czysty amartor z wata w kolanach:)
> po trzecie dka wielu powodem jazdy samochodem jest przemieszczenie sie z > punktu A do punktu B, a najwyzszym priorytetem bezpieczenstwo, predkosc i > styl jest rzecza marginalna.
Ale jestes uczestnikiem ruchu. Jazda samochodem to nie tylko przemieszczenie sie z punktu A do B, to tez inni uzytkownicy, kodeks drogowy, swiatlal, piesi. By przemiescic sie z punktu A do punktu B wystarczy skorzystac z transportu masowego, praktycznie w zadnej miejscowosci nie ma ztym problemu. Jazda samochodem czy jak tam wolisz przemieszczanie sie z punktu |A do B wymaga czegos wiecej niz tylko piorytet bezpieczenistwa (jak sadze wdomysle "mojego") bo mozna byc super bezpiecznym a byc jednoczesnie zagorzeniem dla innych! I to styl jest najwazniejszy, bo w sklad stylu jazdy wchodzi bezpieczenstwo. Jesli ktos "przemieszcza" sie nie dbajac o styl jazdy i tylko o samo bezpieczenstwo to sam stanowi juz zagrozenie na drodze!
> po czwarte z moich rozmow to wlasnie ludzie, nazwijmy to > "zwiazani/zajarami" z samochodami, uwazali pomysl automatycznych > samochodow za glupi.
Oczywiscie, ze to beznadziejny pomysl! Dla osob ktore naprawde nie czuja sie dobrze za kolkiem naprawde lepiej jest korzystac z komunikacji zbiorowej i pisze to bez cienia zlosliwosci!
> czasami sie dobrze postawic po drugiej stronie barykady, niektorym > zabranie samochodu powaznie ograniczy mobilnosc (bo np sa chorzy, nie > pisze o ludziach w uk z powolnym zanikiem aparatu ruchu dzieki lenistwu)
Ludzie maja komunikacje zbiorowa, chorzy w UK maja karetke na zadnaie - a jesli ktos jest chory i wsiada za kolko to wypadek pewny! Jak wyobrazasz sobie kogos w stanie zawalowym prowadzacym pojazd? Albo z silnym przeziebienim, jak jeszcze nie jest dobrym kierowca nawwet jak jest zdorwy? Toz to zagrozenie nr1! Nie pisze celowo o ludziach na wozkach inwalidzkich, bo oni nie sa chorzy (jesli to miales na mysli) ale o ograniczonej sprawnosci ruchowej co absolutnie nie wyklucza ich z prowadzenia pojazdu, sa nawet specjalnie do tego dostosowane - ale wowczasz ja ich klasyfikuje jako standardowych uzytkownikow drog. I zarowno w srod nich sa "zawalidrogi" jak i dobrzy kierowcy.
> co ma sie nijak do ograniczenia przyjemnosci z jazdy w twoim przypadku... > pozdrawiam
Moze sie powtorze, ale to nie o to biega. Ktos kto nie czuje sie dobrze za kolkiem nie powinien robic sobie i innym krzywdy z tego powodu, ze tak jest modnie i ktos kto nie ma samochodu czy PJ jest kims gorszym. Od przemieszczania sa srdoki komunikacji zbiorowej: pociag (jako najszybszy z miasta do miasta) autobusy komunikacji lokalnej czy wreszcie taksowki. Tak naprawde "moda" na to by nmiec samochod by nie byc gorszym to efekt zwiekszonej kampani reklamowej firm ubezpieczeniowych:) Dla ubezpieczyciela idealem jest 100% kierowcow wsrod danej grupy spoleczniej:) I to im bedzie zalezecm, by prawo jazdy bylo jak najlatwiej osoagalne bo to oni maja z tego nawieksze zyski.
pmlb wrote: > Tak samo nie wszystkich zawody czy hobby to bycie lekarzem, a robimy > prywatne operacje? > W ten sposob mozna podciagnac dziesiatki zawodow. > Nie zonacza to jednak, ze jak nie ndajaesz sie na kierowce to musisz nim > byc. Na drodze nie ma znaczenia czy jedzie hobbysta czy zawodowiec > ewentualnie czysty amartor z wata w kolanach:)
czytaj mnie dokladnie, bo na razie to czysta demagogia odbijajac futurystycznie pileczke, moge napisac ze jak np bedziesz starszy i nie bedziesz umial sie posluzyc "pamiecia hologramowa" to powinni Cie orwellowsko "ewaporowac", bo to przeciez kazde dziecko umie a jest to podstawa funkcjonowania w spoleczenstwie informacyjnym.
> Ale jestes uczestnikiem ruchu. Jazda samochodem to nie tylko > przemieszczenie sie z punktu A do B, to tez inni uzytkownicy, kodeks > drogowy, swiatlal, piesi.
sugerujesz ze ci ktorzy "slabo" jezdza ne respektuja kodeksu drogowego? ja odnioslem wrazenie (mylne?) ze Tobie chodzi bardziej o to ze ktos wrzuca jedynke jak sie zielone swiatlo zapala
> By przemiescic sie z punktu A do punktu B wystarczy skorzystac z > transportu masowego, praktycznie w zadnej miejscowosci nie ma ztym > problemu. Jazda samochodem czy jak tam wolisz przemieszczanie sie z > punktu |A do B wymaga czegos wiecej niz tylko piorytet bezpieczenistwa > (jak sadze wdomysle "mojego") bo mozna byc super bezpiecznym a byc > jednoczesnie zagorzeniem dla innych! I to styl jest najwazniejszy, bo w > sklad stylu jazdy wchodzi bezpieczenstwo. Jesli ktos "przemieszcza" sie > nie dbajac o styl jazdy i tylko o samo bezpieczenstwo to sam stanowi juz > zagrozenie na drodze!
czyli wyznajesz jedyna sluszna teorie jezdzacych "plynnie" i "stylowo", wszystkich ktorzy
>> po czwarte z moich rozmow to wlasnie ludzie, nazwijmy to >> "zwiazani/zajarami" z samochodami, uwazali pomysl automatycznych >> samochodow za glupi.
> Oczywiscie, ze to beznadziejny pomysl! Dla osob ktore naprawde nie czuja > sie dobrze za kolkiem naprawde lepiej jest korzystac z komunikacji > zbiorowej i pisze to bez cienia zlosliwosci!
wiesz lepiej co jest dla nich dobre prawda? (znowu futurystycznie) np jazda z pubu o 23 z pijanymi kibicami w metrze jest lepsza od jazdy przywatnym automatycznym samochodem, w ktorym wciskasz ikonke "home" ;-). poza tym nawet jezeli by automat tylko polowicznie sie udal i powiedzmy prowadzilby samochod jedynie na autostradach to wlasnie wszyscy "stylowi i plynni" nie mieliby do czynienia z "plebsem" ktorego samochody przemieszczaly by sie na skrajnie lewym pasie zachowujac bezpieczne odstepy i bezpieczna predkosc. piszesz o jakims spisku firm ubezpieczeniowych? mozna kota ogonem odwrocic i powiedziec ze firmy samochodowe/paliwowe blokuja wprowadzenia samochodu automatycznego. (futurystycznie jeszcze raz) bo np w takim mozna zastosowac turbine gazowa polaczona z pradnica i silnikiem elektrycznym pracujaca w stalym zakresie obrotow, dzieki czemu oszczednosci paliwa bylyby kolosalne. (zywotnosc silnika!) reszte zalet mozesz sobie wyobrazic. elektronika jest tania jak barszcz, co za problem zeby zwalnial przed swiatlami i przejezdzal na zielonym zawsze. (z innej beczki ciekawe jak podatek by wygladal wtedy ;-))
> Ludzie maja komunikacje zbiorowa, chorzy w UK maja karetke na zadnaie - > a jesli ktos jest chory i wsiada za kolko to wypadek pewny! Jak > wyobrazasz sobie kogos w stanie zawalowym prowadzacym pojazd? > Albo z silnym przeziebienim, jak jeszcze nie jest dobrym kierowca nawwet > jak jest zdorwy? > Toz to zagrozenie nr1! > Nie pisze celowo o ludziach na wozkach inwalidzkich, bo oni nie sa > chorzy (jesli to miales na mysli) ale o ograniczonej sprawnosci ruchowej > co absolutnie nie wyklucza ich z prowadzenia pojazdu, sa nawet > specjalnie do tego dostosowane - ale wowczasz ja ich klasyfikuje jako > standardowych uzytkownikow drog. I zarowno w srod nich sa "zawalidrogi" > jak i dobrzy kierowcy.
jw, zle mnie zrozumiales. nie pisze o "stanach zawalowych" mowie o schorzeniach utrudniajacych ruch.
> Moze sie powtorze, ale to nie o to biega. > Ktos kto nie czuje sie dobrze za kolkiem nie powinien robic sobie i > innym krzywdy z tego powodu, ze tak jest modnie i ktos kto nie ma > samochodu czy PJ jest kims gorszym.
w polskie stereotypy sie wciskasz. ludzie nie posiadaja samochodu zeby byc lepszymi (toz to jakas bzdura totalna). posiadaja samochod zeby bylo im latwiej
> Od przemieszczania sa srdoki komunikacji zbiorowej: pociag (jako > najszybszy z miasta do miasta) autobusy komunikacji lokalnej czy > wreszcie taksowki. > Tak naprawde "moda" na to by nmiec samochod by nie byc gorszym to efekt > zwiekszonej kampani reklamowej firm ubezpieczeniowych:) Dla > ubezpieczyciela idealem jest 100% kierowcow wsrod danej grupy spoleczniej:) > I to im bedzie zalezecm, by prawo jazdy bylo jak najlatwiej osoagalne bo > to oni maja z tego nawieksze zyski.
Cześć pmlb [...] wdałes sie w dywagacje, ktore powoli przestaly miec sens. posiadanie i wykorzystanie samochodu jest taką samą 'modą' jak uzywanie komputera, korzystanie z telefonu czy z internetu. jedni robią to lepiej, inni gorzej, ale wiekszosc korzysta po to, zeby sobie ulatwic zycie, oszczedzic czas i pieniadze, miec odrobine wiecej wygody. ja nie jezdze specjalnie finezyjnie, nie lubie prowadzic auta jesli nie musze, ale nie wyobrazam sobie ile czasu musialbym stracic w komunikacji publicznej jezdzac na zakupy, albo ile pieniedzy wydac na taksowki, zeby objechac kilka miejsc do ktorych potrzebuje dotrzec. Zwlaszcza jesli musze przewiezc cos wiekszego niz reklamowke z zakupami. A dojazd na lotnisko, powiedzmy 90 mil? Wlasnym autem, autostradą, jade raptem 80 minut. ile srodkow komunikacji publicznej musialbym uzyc i ile czasu zajeloby to na Twoj sposob? czasy, kiedy samochod byl synonimem luksusu czy mody minely bezpowrotnie. teraz to zwykly srodek szybkiego i nieograniczonego, prywatnego transportu - tak jak internet i telefon jest wygodnym srodkiem powszechnej komunikacji a pralka automatyczna wygodną alternatywą dla tarki i balii. i tak jak nikmu nie ogranicza sie dostepu do netu czy sieci telekomunikacyjnej - nawet, jesli sa mniej biegli w komputerze albo nie potrafią użyc 90% funkcji swojej komórki, tak samo marni kierowcy - o ile jezdza przepisowo - niech jezdzą. nie beda z tego powodu dyskryminowani na szosie. A jesli ktos powoduje sporo kolizji to - jak sądzę - dosc szybko zostanie skutecznie przyblokowany zwiekszonymi kosztami ubezpieczenia. i wtedy rozwazy czy nie taniej przemieszczac sie taksówką. -- Pozdrawiam, Marek Poszedłem do szefa i powiedziałem że chcę podwyżkę, w przeciwnym wypadku się zwalniam z pracy. No i poszliśmy na kompromis - on mi nie da podwyżki, a ja się nie zwolnię
podsumowujac na szczescie tu nie jest pl i nawet "rodzime chamstwo" z czasem lagodnieje i cywilizuje sie. oczywiscie przesadzam, czasami pozornie bo tylko z wierzchu, ale to wystarcza w wiekszosci przypadkow kontaktu z tym "zjawiskiem". zaden nawet "plynny i stylowy" nie drze sie jak widzi ze ktos nie moze sobie poradzic z manewrem, jest raczej usmiech a nie zlosc. to jest wlasnie to co mi osobiscie sie podoba najbardziej w kierowaniu samochodem w uk (nawet nie ceny samochodow, czy latwosc ich zmiany) "szybkim i wscieklym" a takze "plynnym i stylowym" polecam emigracje do slonecznej italii badz grecji, tam temperament jest zgola inny niz w en. (nawet mozna wyiasc i dac po mordzie "zawalidrodze" ;-D) fanom na prawde ekstremalnych wrazen za kierownica, polecam rosje i byle repubiki zsrr (w tym wariancie nie polecam wariantu "poskramiania zawalidrogi" w wersji srodziemnomorskiej) pozdrawiam cala grupe piatkowo i zycze luzu przede wszystkim
>> Ale jestes uczestnikiem ruchu. Jazda samochodem to nie tylko >> przemieszczenie sie z punktu A do B, to tez inni uzytkownicy, kodeks >> drogowy, swiatlal, piesi.
> sugerujesz ze ci ktorzy "slabo" jezdza ne respektuja kodeksu drogowego? ja > odnioslem wrazenie (mylne?) ze Tobie chodzi bardziej o to ze ktos wrzuca > jedynke jak sie zielone swiatlo zapala
Cos w tym jest. Generalnie, to powiem ci, ze ja zawsze na czerwonym mam luz. To taki nawek ze szkoly jazdy z czasow PRL-u. Od wrzucania "jedynki" jest pomaranczowe swiatlo, ktore informuje o zmianie swiatel. Daje ci ta sekunde czy dwie. Wrzucanie "jedynki" na zielonym jest marnowaniem czasu oraz wykazuje brak znajomosci kodeksu drogowego. Bo zielone jest do jazdy a nie do przygotowania sie do jazdy.
>> By przemiescic sie z punktu A do punktu B wystarczy skorzystac z >> transportu masowego, praktycznie w zadnej miejscowosci nie ma ztym >> problemu. Jazda samochodem czy jak tam wolisz przemieszczanie sie z >> punktu |A do B wymaga czegos wiecej niz tylko piorytet bezpieczenistwa >> (jak sadze wdomysle "mojego") bo mozna byc super bezpiecznym a byc >> jednoczesnie zagorzeniem dla innych! I to styl jest najwazniejszy, bo w >> sklad stylu jazdy wchodzi bezpieczenstwo. Jesli ktos "przemieszcza" sie >> nie dbajac o styl jazdy i tylko o samo bezpieczenstwo to sam stanowi juz >> zagrozenie na drodze!
> czyli wyznajesz jedyna sluszna teorie jezdzacych "plynnie" i "stylowo", > wszystkich ktorzy
W zasadzie to tak. Jednak nie popadajmy w kolejna skrajnosc. Mi chodzi tylko o to, by osoby ktore nie czuja sie dobrze za "kolkiem" nie robily tego na sile! Jest naprawde duzo kierowcow ktorzy jezdza zywo. Potrafia dostosowac predkosc, bieg do danych warunkow, Nie raz mialem niezle spotkania 3 ciego stoipnia np. we mgle, gdzie na dole jest pieknie a w gorach mgla, ludzie nie mysla, ze trzeba zapalic swiatla, bo przeciez 5 minut temu swiecilo piekne sloneczko... Kiedys by mi taki "kierowca" przywalil. Bo wyjezdzalem z podporzadkowanej, mgla, patrze jedzie cos bo widac swiatal, potem drugi i cisza, wiec powoli zaczynam wlaczac sie do ruchu caly czas kontrolujac, a tu nale 30 metrow odemnie zbliza sie cos niewyrazniego... i jeszcze trabi jak juz mnie mija... tylko pogratulowac.
>>> po czwarte z moich rozmow to wlasnie ludzie, nazwijmy to >>> "zwiazani/zajarami" z samochodami, uwazali pomysl automatycznych >>> samochodow za glupi.
>> Oczywiscie, ze to beznadziejny pomysl! Dla osob ktore naprawde nie czuja >> sie dobrze za kolkiem naprawde lepiej jest korzystac z komunikacji >> zbiorowej i pisze to bez cienia zlosliwosci!
> wiesz lepiej co jest dla nich dobre prawda? (znowu futurystycznie) np > jazda z pubu o 23 z pijanymi kibicami w metrze jest lepsza od jazdy > przywatnym automatycznym samochodem, w ktorym wciskasz ikonke "home" ;-). > poza tym nawet jezeli by automat tylko polowicznie sie udal i powiedzmy > prowadzilby samochod jedynie na autostradach to wlasnie wszyscy "stylowi i > plynni" nie mieliby do czynienia z "plebsem" ktorego samochody > przemieszczaly by sie na skrajnie lewym pasie zachowujac bezpieczne > odstepy i bezpieczna predkosc.
Wiesz, niech tak bedzie bez automatycznych pojazdow. Naprawde, wystarczylo by, by ludzie stosowali sie do zapisow w kodeksie drogowym! Tyle.
> piszesz o jakims spisku firm ubezpieczeniowych? mozna kota ogonem odwrocic > i powiedziec ze firmy samochodowe/paliwowe blokuja wprowadzenia samochodu > automatycznego. (futurystycznie jeszcze raz) bo np w takim mozna > zastosowac turbine gazowa polaczona z pradnica i silnikiem elektrycznym > pracujaca w stalym zakresie obrotow, dzieki czemu oszczednosci paliwa > bylyby kolosalne. (zywotnosc silnika!) reszte zalet mozesz sobie > wyobrazic. elektronika jest tania jak barszcz, co za problem zeby zwalnial > przed swiatlami i przejezdzal na zielonym zawsze. > (z innej beczki ciekawe jak podatek by wygladal wtedy ;-))
ble, ble, ble i tu tez troche zbaczasz w nie te strone. A wiec po koleji: - nie spisek ubezpieczeniowy ale profit z ubezpieczen. To nie jest spisek, przekalkuluj ile corocznie nowych kierowcow wykupuje polisy ile je zdaje i przemnoz roznice przez srednio 350 funtow - zobaczysz czy to nadal spisek:) - samochod automatyczny to utopia. Zamiast samochodu automatycznego duzo lepiej zdaja egzami nadziemne tramwaje automatyczne (LDR) a od nich np. skywalk i ruchome schody:) To smieszne... ale to o czym teraz napisalem to projekt komunikacyjny Londynu z 1919 roku.... Samochody mialy by sluzyc wylacznie do pokonywania odleglosci miedzy miastami. Samochody elektryczne istnieja:) I maja niezle osiagi (np. przyspieszenie od 0 do 100km/h w 2,5 sec! zasieg na jednym ladowaniu bateri ok 250 mil (jakies 400km). Mozliwosc ladowania bateri na stacjach lub w domu:) To juz jest! Ba w Kaliforni w polowie lat 90siatych testowano elektryczne fordy (przedseryjna produkcja) nie byly sprzedawane ale dzierzawione (bardzo drogie!) jezdzily chyba przez ok 3 lata, potem nagle znikly, mimo, iz zamowien bylo wiecej niz mogla podolac linia produkcjna... Ten pojazd mial zasieg 100 mil. Ja jestem w 100% za elektrycznym pojazdem! Nie automatycznym ale elektrycznym! G. Braun zapoiwiedzial w zeszlym tygodniu, ze rzad bedzie placic 5000 funtow kazdemu kto kupi elektryczny lub hybrydowy pojzd:) Cos drgnelo, mam nadzieje, ze przyspieszy. Z silnikiem elektrycznym jest jeden problem, nie mozna go skladac, tak jak spalinowy (cylindry) przez co mozna zwiekszac moc. Dlatego cieazarowki beda dalej spalinowe. Niestety to nie spisek tylko realia, lobby naftowe, ubezpieczenuiowe, motoryzacyjne jest tak potezne, ze elektryczny samochod to nadal SF - i jeszcze bedziemy dalej jezdzic maszynami ktora oparta jest o wiedze z przed 100 lat. (pomysl, filtry oleju, wtryskiwacze, swiece, cylindry, i caly ten czarny osprzet potrzebny w silniku spalinowym przestal by byc uzyteczny - ile firm padnie? Szybko na to sie nie zgodza)
>> Od przemieszczania sa srdoki komunikacji zbiorowej: pociag (jako >> najszybszy z miasta do miasta) autobusy komunikacji lokalnej czy wreszcie >> taksowki. >> Tak naprawde "moda" na to by nmiec samochod by nie byc gorszym to efekt >> zwiekszonej kampani reklamowej firm ubezpieczeniowych:) Dla >> ubezpieczyciela idealem jest 100% kierowcow wsrod danej grupy >> spoleczniej:) >> I to im bedzie zalezecm, by prawo jazdy bylo jak najlatwiej osoagalne bo >> to oni maja z tego nawieksze zyski.
> jak dla mnie naciagana teoria > Pozdrawiam
Przegladnij zaleznosc zyskow firm ubezpieczeniowych w stosunku do ilosci nowych ubezpieczen:) Koncerny ubezpieczeniowe to najwieksi beneficjenci rynku motoryzacyjnego! Nic nie produkuja, nic nie naprawiaja a zarabiaja:) i to ile...
> Cześć pmlb > [...] > wdałes sie w dywagacje, ktore powoli przestaly miec sens. > posiadanie i wykorzystanie samochodu jest taką samą 'modą' jak uzywanie > komputera, korzystanie z telefonu czy z internetu. jedni robią to > lepiej, inni gorzej, ale wiekszosc korzysta po to, zeby sobie ulatwic > zycie, oszczedzic czas i pieniadze, miec odrobine wiecej wygody. > ja nie jezdze specjalnie finezyjnie, nie lubie prowadzic auta jesli nie > musze, ale nie wyobrazam sobie ile czasu musialbym stracic w komunikacji > publicznej jezdzac na zakupy, albo ile pieniedzy wydac na taksowki, zeby > objechac kilka miejsc do ktorych potrzebuje dotrzec. Zwlaszcza jesli > musze przewiezc cos wiekszego niz reklamowke z zakupami. A dojazd na > lotnisko, powiedzmy 90 mil? Wlasnym autem, autostradą, jade raptem 80 > minut. ile srodkow komunikacji publicznej musialbym uzyc i ile czasu > zajeloby to na Twoj sposob?
Jesli bedziesz miec na drodze przed soba setke osob jadacych sobie bezpiecznie bo przemieszczaja sie z punktu a do punktu b, to pojedziesz 380 minut. To po pierwsze. Po drugie: komputer, net. pralka uzywajac tych maszyn nie stwarzasz zagrozenia innym. Robisz to przewaznie w domu. Nikt z tego powodu nie stoi w kolejce (poza rodzina) nikt z tego powodu nie naraza innych. Ja ci dam przyklad, czy bezpiecznie bedzie jak np. zaczelo by sie latwo robic licencie pilota? O tyle drastyczny przyklad, ze kolizja w powietrzu to na 99% smierc.
> czasy, kiedy samochod byl synonimem luksusu czy mody minely > bezpowrotnie. teraz to zwykly srodek szybkiego i nieograniczonego, > prywatnego transportu - tak jak internet i telefon jest wygodnym > srodkiem powszechnej komunikacji a pralka automatyczna wygodną > alternatywą dla tarki i balii.
Raz jeszcze przypominam, samochod to nie pralka.
> i tak jak nikmu nie ogranicza sie dostepu do netu czy sieci > telekomunikacyjnej - nawet, jesli sa mniej biegli w komputerze albo nie > potrafią użyc 90% funkcji swojej komórki, tak samo marni kierowcy - o > ile jezdza przepisowo - niech jezdzą. nie beda z tego powodu > dyskryminowani na szosie.
Alez mi o nic innego nice chodzi jak o jazde zgodnie z kodekser drogowym - to wystarczy, wystarczy tez myslec na drodze.
> A jesli ktos powoduje sporo kolizji to - jak > sądzę - dosc szybko zostanie skutecznie przyblokowany zwiekszonymi > kosztami ubezpieczenia. i wtedy rozwazy czy nie taniej przemieszczac sie > taksówką.
Przewaznie przyczyna kolizji jest jego ofiara. Wiec to dziala wrecz odwrotnie.
PS. naprawde nie prownuj komorek, komputerow czy pralek do prowadzenia maszyny!
pmlb wrote: >> czyli wyznajesz jedyna sluszna teorie jezdzacych "plynnie" i >> "stylowo", wszystkich ktorzy
> W zasadzie to tak. Jednak nie popadajmy w kolejna skrajnosc. Mi chodzi > tylko o to, by osoby ktore nie czuja sie dobrze za "kolkiem" nie robily > tego na sile!
poniewaz ja wlaczylem sie z tego podowdu do dyskusji, to w zasadzie powinno byc EOT
> A wiec po koleji: > - nie spisek ubezpieczeniowy ale profit z ubezpieczen. > To nie jest spisek, przekalkuluj ile corocznie nowych kierowcow wykupuje > polisy ile je zdaje i przemnoz roznice przez srednio 350 funtow - > zobaczysz czy to nadal spisek:) > - samochod automatyczny to utopia. Zamiast samochodu automatycznego duzo > lepiej zdaja egzami nadziemne tramwaje automatyczne (LDR) a od nich np. > skywalk i ruchome schody:) > To smieszne... ale to o czym teraz napisalem to projekt komunikacyjny > Londynu z 1919 roku.... > Samochody mialy by sluzyc wylacznie do pokonywania odleglosci miedzy > miastami. > Samochody elektryczne istnieja:) I maja niezle osiagi (np. > przyspieszenie od 0 do 100km/h w 2,5 sec! zasieg na jednym ladowaniu > bateri ok 250 mil (jakies 400km). Mozliwosc ladowania bateri na stacjach > lub w domu:) > To juz jest! Ba w Kaliforni w polowie lat 90siatych testowano > elektryczne fordy (przedseryjna produkcja) nie byly sprzedawane ale > dzierzawione (bardzo drogie!) jezdzily chyba przez ok 3 lata, potem > nagle znikly, mimo, iz zamowien bylo wiecej niz mogla podolac linia > produkcjna... Ten pojazd mial zasieg 100 mil. > Ja jestem w 100% za elektrycznym pojazdem! Nie automatycznym ale > elektrycznym! > G. Braun zapoiwiedzial w zeszlym tygodniu, ze rzad bedzie placic 5000 > funtow kazdemu kto kupi elektryczny lub hybrydowy pojzd:) Cos drgnelo, > mam nadzieje, ze przyspieszy. > Z silnikiem elektrycznym jest jeden problem, nie mozna go skladac, tak > jak spalinowy (cylindry) przez co mozna zwiekszac moc. Dlatego > cieazarowki beda dalej spalinowe. > Niestety to nie spisek tylko realia, lobby naftowe, ubezpieczenuiowe, > motoryzacyjne jest tak potezne, ze elektryczny samochod to nadal SF - i > jeszcze bedziemy dalej jezdzic maszynami ktora oparta jest o wiedze z > przed 100 lat. (pomysl, filtry oleju, wtryskiwacze, swiece, cylindry, i > caly ten czarny osprzet potrzebny w silniku spalinowym przestal by byc > uzyteczny - ile firm padnie? Szybko na to sie nie zgodza)
automatyczny samochod to byl slowo-klucz mozesz to zwac jak chcesz. moze to byc cokolwiek co pozwoli w sposob tak samo wygodny (albo chociaz zbilizony) przemiescic sie z A do B. Tylko nie pisz mi ze chcesz do autobusow wsadzac ludzi ktorzy nie jezdza plynnie, bo to juz sa jaja wysokich lotow.
>> jak dla mnie naciagana teoria >> Pozdrawiam
> Przegladnij zaleznosc zyskow firm ubezpieczeniowych w stosunku do ilosci > nowych ubezpieczen:) > Koncerny ubezpieczeniowe to najwieksi beneficjenci rynku > motoryzacyjnego! Nic nie produkuja, nic nie naprawiaja a zarabiaja:) i > to ile...
samo odgalezienie watku z ubezpieczycielami dosc ciekawe. produkuja i sprzedaja produkt o nazwie "ubezpieczenie". nie ma co na nich zaginac parola tylko dlatego ze nie testuja silnikow i nie zarabiaja "obrobka skrawania". podejrzewam ze sprzedac ubezpieczenie jest ciezej niz samochod (chociaz ze mnie spec od marketingu jak z traba z przyslowiowej kociej dupy)
na zakonczenie, mowisz o stwarzaniu zagrozenia przez ludzi jadacych niezdecydowanie, wolno, nie plynnie. stwarzaniu zagrozenia da _twojego_ zrowia. mimo to dalej szafujesz swoim zdrowiem i jezdzisz szybko i plynnie (rozumiem niechec do zachowan stereotypowych, sam tak mam czasami) ale przeziez to jest jedna strona medalu. z drugiej jego strony, siedzi za kierownica czlowiek, ktorego krew zalewa jak w jego odczuciu "niebezpiecznie jezdzacy", szafuja _jego_ zdrowiem w imieniu przyjemnosci z jazdy, badz zaoszczedzenie 0.05l paliwa czy 5 minut.
zycze szerokiej drogi i jeszcze szerszych horyzontow pozdrawiam
pmlb wrote: > Jesli bedziesz miec na drodze przed soba setke osob jadacych sobie > bezpiecznie bo przemieszczaja sie z punktu a do punktu b, to pojedziesz > 380 minut. > To po pierwsze. > Po drugie: komputer, net. pralka uzywajac tych maszyn nie stwarzasz > zagrozenia innym. Robisz to przewaznie w domu. Nikt z tego powodu nie > stoi w kolejce (poza rodzina) nikt z tego powodu nie naraza innych. > Ja ci dam przyklad, czy bezpiecznie bedzie jak np. zaczelo by sie latwo > robic licencie pilota? > O tyle drastyczny przyklad, ze kolizja w powietrzu to na 99% smierc.
>> czasy, kiedy samochod byl synonimem luksusu czy mody minely >> bezpowrotnie. teraz to zwykly srodek szybkiego i nieograniczonego, >> prywatnego transportu - tak jak internet i telefon jest wygodnym >> srodkiem powszechnej komunikacji a pralka automatyczna wygodną >> alternatywą dla tarki i balii.
> Raz jeszcze przypominam, samochod to nie pralka.
>> i tak jak nikmu nie ogranicza sie dostepu do netu czy sieci >> telekomunikacyjnej - nawet, jesli sa mniej biegli w komputerze albo nie >> potrafią użyc 90% funkcji swojej komórki, tak samo marni kierowcy - o >> ile jezdza przepisowo - niech jezdzą. nie beda z tego powodu >> dyskryminowani na szosie.
> Alez mi o nic innego nice chodzi jak o jazde zgodnie z kodekser drogowym > - to wystarczy, wystarczy tez myslec na drodze.
>> A jesli ktos powoduje sporo kolizji to - jak >> sądzę - dosc szybko zostanie skutecznie przyblokowany zwiekszonymi >> kosztami ubezpieczenia. i wtedy rozwazy czy nie taniej przemieszczac sie >> taksówką.
> Przewaznie przyczyna kolizji jest jego ofiara. Wiec to dziala wrecz > odwrotnie.
define "Przewaznie", w 90%? 70%? 55%? skad te dane?
> PS. naprawde nie prownuj komorek, komputerow czy pralek do prowadzenia > maszyny!
> Jesli bedziesz miec na drodze przed soba setke osob jadacych sobie > bezpiecznie bo przemieszczaja sie z punktu a do punktu b, to pojedziesz 380 > minut.
jesli jada zgodnie z przepisami, a zbyt wolno, to ich wyprzedze (jazda zgodnie z przepisami raczej wyklucza 40mph na najszybszym pasie autostrady, chyba ze zdarzy się korek albo inne ograniczenie mozliwosci przyspieszenia)
> To po pierwsze. > Po drugie: komputer, net. pralka uzywajac tych maszyn nie stwarzasz > zagrozenia innym.
jadąc przepisowo i bezpiecznie tez nie stwarzasz zagrozenia dla innych! moze sie zdarzyc czynnik obiektywny, 'strzal' opony, awaria ukladu jezdnego przy 70mph na srodkowym pasie autostrady czy cokolwiek niezaleznego od kierowcy. kierowca, w normalnej kondycji psychofizcznej, jadacy przepisowo (dopuszczalna i bezpieczna predkosc, korzystanie z lusterek, nie rozpraszanie sie komorka czy mapa, itp.) nie jest wiekzym zagrozeniem niz chmury nad tobą. inaczej mielibysmy kilkaset razy wiecej kolizji!
> Raz jeszcze przypominam, samochod to nie pralka.
funkcjonalnie? pralka, jak najbardziej. sluzy do wykonania przewidzianej przez producenta czynnosci i jest obslugiwany przez operatora - czlowieka.
> Alez mi o nic innego nice chodzi jak o jazde zgodnie z kodekser drogowym - > to wystarczy, wystarczy tez myslec na drodze.
no to skąd ta dyskusja? bo z powyzszym zdaniem zgadzam sie w 100%.
> PS. naprawde nie prownuj komorek, komputerow czy pralek do prowadzenia > maszyny!
dlaczego? wiecej tu widze analogii niż różnic. -- Pozdrawiam, Marek Wszedłem ostatnio na wagę żeby sprawdzić swój wskaźnik BMI. Ja pierniczę! Jestem za niski!
>> Raz jeszcze przypominam, samochod to nie pralka.
> funkcjonalnie? pralka, jak najbardziej.
Od kiedy na pralkę zdaje się państwowy egzamin dający uprawnienia do jej obsługi? ;D
> sluzy do wykonania przewidzianej przez producenta czynnosci i jest > obslugiwany przez operatora - czlowieka.
:D -- _____ __________________________ \` Y (__) __\` | | | '/ http://www.pajacyk.pl/ T | | | | \__T = | ! T UIN 53883184 GG#1902559 |__|_|__|__|_____|__|__|_____| _ l @ t l e n . p l
>>> Raz jeszcze przypominam, samochod to nie pralka.
>> funkcjonalnie? pralka, jak najbardziej.
> Od kiedy na pralkę zdaje się państwowy egzamin dający uprawnienia do jej > obsługi? ;D
o, dzięki za podpowiedz. To też uzasadnia główną tezę: ktoś, kto zdał panstwowy egzamin (czyli nabyl uprawnienia, co mu oficjalnie poswiadczono) ma prawo używać samochodu. Nawet jesli nie robi tego plynnie, finezyjnie i z polotem. Zresztą nabywając w sklepie pralkę, tez można jej używać w sposób mało finezyjny - w rodzaju prania kazdej skarpetki oddzielnie, w najdluzszym programie, z wybielaniem.
-- Pozdrawiam, Marek Policja drogowa zatrzymała posła na Sejm do rutynowej kontroli. Poseł był trzeźwy. Prokuratura bada przyczyny...